Kyorim Dragon Descent C772MH 2,31m 10-40g – Wyjście Smoka…

Szukałem nowego castingu szczupakowego. Takiego mocnego, ale jednak z kategorii tych lżejszych i bardziej finezyjnych. Takiego mocnego topem, ale nie za bardzo. Takiego żeby pewnie wcinał ryby na pełnym dystansie i wyrywał ciężkie przynęty z zielska, ale żeby szczyt był wrażliwy. Takiego żeby był szybki, ale żeby się jednak giął pod niekoniecznie dużą rybą. Takiego dość długiego, żeby ładował sensownie gumy, ale żeby był poręczny i sprytny na mniejszych łodziach. Takiego pod zawody. Takiego żeby machać przez bite siedem godzin niedużymi kotlecikami (takimi do 20-21cm) i nie czuć się po takiej sesji jak po dniu spędzonym w małpim gaju. I kupiłem najmocniejszy kij z tej serii od Kyorima licząc, że może on okaże się taką właśnie wszystkomającą Gwiazdą Śmierci i zrobi mi taką robotę. I wiecie co? No i nie zrobił. Okazał się jednak innym kijem niż po cichu liczyłem. I choć przeżyłem z jednej strony zawód, to z drugiej patyk ten zrobił na mnie kapitalne wrażenie. Opowiem Wam o nim parę rzeczy…

Kyorim Dragon Descent (Cóż za nazwa… Mają rozmach…) w testowanej wersji ma 231 centymetrów długości. Realna długość robocza blanku jest tu proporcjonalnie jednak spora, bo dolnik jest dość kompaktowy. Blank wykonany z carbonów 30T i 40T ma sporą zbieżność. Przy przelotce szczytowej suwmiarka pokazuje równe 2mm średnicy. Przy dolniku mamy 11,80mm.

Kij uzbrojono w 10 ringów Fuji z linii Alconite. Ich montaż wykonano bardzo dobrze. Ciężko przyczepić się tutaj do czegokolwiek. Rozmieszczenie na blanku i omotki wykonano tak jak trzeba.

Kompaktowy dolnik uzbrojono w carbonowy uchwyt multiplikatora zaprojektowany przez producenta wędki. Koncepcyjnie najbliżej mu chyba do ECS’a ale jest od niego smuklejszy, zgrabniejszy i ma większe podcięcie od spodu umożliwiający dłoni bezpośredni dostęp do blanku. Uchwyt ten oceniam jako po prostu świetny. Nie tylko robi robotę ale i doskonale wygląda. Duży plus za ten element.

Dość krótki dolnik wykończony gripami z naturalnego korka, na szczęście nie jest za krótki. Ekipa z Kyorima zachowała sensowny balans pomiędzy jego poręcznością, a zachowaniem kontroli nad wędką i jej wyważeniem. Kij ma bardzo dobry balans i jest zaskakująco lekki. Waga elektroniczna pokazuje nam 113,2g. W kontekście realnych parametrów wędki to doskonały wynik. Wędką operuje się z czystą przyjemnością. Ergonomia jest bez zarzutu.

Akcję kija producent określił jako Regular Fast. Jeśli przyjrzymy się ugięciom tej wędki możemy zauważyć, że opis ten nie powstał od tak zwanej czapy…

TESTY UGIĘCIA:

Realne CW kija jest jednym z elementów, który przyczynił się do tego, że Kyorim nie spełnił pokładanych w nim moich rozbuchanych nadziei. Top wędki jest nieco cieńszy niż opisano w katalogu, a kij zdecydowanie mniej niedoszacowany niż zakładałem. Fabrycznie wędka opisana jest na zakres 10-40g, a realnie śmiga na pełnym komforcie w zakresie 20-50g. Z zastrzeżeniem jednak, że w obu przypadkach, w razie nagłej potrzeby i przy odpowiednim traktowaniu, można ten wynik nieco naciągnąć. Da się zejść bowiem trochę poniżej 20g jak też nieco przekroczyć górne 50g.

Praca tej wędki dostarcza w trakcie łowienia dużo czystej przyjemności. Część szczytowa jest zaskakująco wrażliwa, zaś sam kij pracuje zaskakująco chętnie i progresywnie pod obciążeniem. Top nie jest może do końca suchy, ale jego mięsistość jest co najwyżej umiarkowana. Owocuje to zadowalającą ale jednak nie powalającą możliwością ładowania się i miotania dedykowanymi wabikami. Wędka ta jednak zachowuje odpowiednio wysoki poziom ciętości i w alternatywie grubo zaskakuje nas swoją czułością. Kij ten po prostu kopie prądem co w przypadku łowienia nim w trakcie testów na Drużnie prowadziło do rozbawienia moich kolegów na łodzi, gdy wściekle ciąłem kolejne rachityczne chabazie, które dotykałem swoimi przynętami. W tym budżecie i przy tej mocy wędziska, zwykle nie spodziewamy się takiego ładunku wrażeń jakie serwuje nam ten Kyorim.

W trakcie holu Dragon Descent świetnie trzyma rybę, ochoczo uwalniając kolejne zapasy mocy drzemiące w blanku. W razie trafienia większej ryby, mocny dolnik nie zostawia nas w poczuciu bezradności. Niemniej na łowisku w typie Drużna, w miejscach o dużym „zakrzaczeniu”, relatywnie finezyjna część szczytowa okazuje się nie do końca optymalnym rozwiązaniem. W chwilach, w których próbujemy wyrwać przynętę z kolejnego zaczepu, zaczynamy tęsknić za kijem o nieco sztywniejszym, bardziej „kołkowatym” topie. To świetna wędka, ale nie na takie łowiska i łowienie. Do czego się więc ten kij nadaje?

Kyorim Dragon Descent to bardzo dobry kij do cięższego łowienia w opadzie. Czułość tej wędki po prostu zrobi robotę przy takich zastosowaniach. Jej lekkość i wyważenie nam to dodatkowo uprzyjemnią, a ciętość całości i jej praca zapewnią sensowne wyniki. Czy kij ten może jednak nada się do płytszego łowienia i szperania za szczupakami w zielsku? Tak, ale… Ale pod warunkiem, że nie będziemy go traktować jak typowej szczupakowej luśni, ale raczej jak ciut mocniejszy kij kategorii medium i przy takich zestawach go użyjemy, bez nastawiania się na siłowe rozwiązania. Wtedy spokojnie ogra nam nie tylko gumy w rozmiarach do 16-17cm ale też większe błystki czy średnie woblery typu crank. Dodatkowe emocje związane z przyhaczaniem chabazi dostaniemy wtedy gratis.

Ceny tych kijów normalnie oscylują w okolicach 700zł. Mi udało się go wyrwać w promocji w cenie ciut poniżej 400zł. Cóż… To bardzo dużo, bardzo dobrej wędki, za niewielkie pieniądze. Stosunek jakość/cena jest w tym wypadku doskonały. O wartości tego kija decyduje ogólnie wysoka jakość wykończenia i świetny blank. Uzbrojenie tego kija w Alconite’y należy potraktować jako ” No na czymś trzeba było oszczędzić, żeby był tańszy…”. Ten motyw jest dla Kyorima dość charakterystyczny.

Z tej opowieści wypływa też morał taki, że Gwiazdy Śmierci występują tylko u George’a Lucas’a, a poszukiwanie wędek wszystkomających ma tyle sensu, co poświęcenie życia na szukanie Świętego Grala czy jednorożców. Zawsze jest coś za coś. Zawsze jak coś jest dobre do czegoś, to nie do końca nada się do czegoś innego. Dlatego też nasze spinningowe stajnie nigdy nie ograniczą się do jednej na szczupaka, jednej na okonia, jednej na sandacza i tak dalej. Dlatego też sprzedałem nerkę, zastawiłem mieszkanie i kupiłem sobie pod szczupaki nowe Abu… Ale to już historia raczej na maj, bo wkoło zamarzło wszystko co miało sens przed Nowym Rokiem i nic na to już nie poradzę. A SG4 jest aktualnie na sprzedaż. Tak więc ten, tego… no wiecie. Prawie nie śmigany. Starsza pani łowiła nim tylko w niedziele…

Link do kija na sklepie producenta:

https://s.click.aliexpress.com/e/_c3egQVxP

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Daiwa Prorex S Baitcast 2,25m 30-70g – Casting „entry level” od Daiwy

Od lat wyznaję teorię, że kupowanie najtańszych kijów od tzw. „renomowanych producentów” jest czynnością zwykle zupełnie bezsensowną. Dlaczego? Ano dlatego, że zwykle w cenie takiego najtańszego w portfolio potentata chrustu, kupimy lepszy kij u mniej renomowanego dystrybutora. Próg wejścia w strefę wędek mających sens, jest u tuzów zwykle zdecydowanie wyższy, niż u tych mniejszych i mniej prestiżowych. Tymczasem mój serdeczny kolega Wojtek, tak zachwalał mi tę budżetową Daiwę, że nie miałem innego wyjścia jak ulec namowom i wziąć ją na testy. Co z tego wyszło? Zapraszam do lektury.

Przedstawiciel najniższej półki w rodzinie Daiwa’owskich Prorex’ów czyli model S, wygląda na pierwszy rzut oka skromnie, ale i całkiem zgrabnie i schludnie. Mierzący 225cm blank prezentuje się dość smukło, nie jest przesadnie masywny i charakteryzuje się umiarkowaną zbieżnością. Przy przelotce szczytowej wędka ma 1,90mm średnicy. Przy dolniku wartość ta wynosi 10,80mm.

Wykonano go z kompozytu HMC+, typowego dla najtańszych serii produktowych firmy Daiwa.
Blank uzbrojono w niedrogie ringi od Seaguide’a w liczbie 10 sztuk, budżetowy uchwyt multiplikatora i gripy z pianki EVA. Mimo zastosowania tanich komponentów, trzeba zauważyć, że montaż przelotek wykonano w testowanym egzemplarzu schludnie. Ringi trzymają linię, a omotki prezentują się całkiem nieźle. Do tego wszystkiego kij jest relatywnie lekki. Producent deklaruje jego masę na poziom 145g, a wędka okazuje się jeszcze nieco lżejsza. Waga elektroniczna wskazała w tym wypadku masę na poziomie 139,6g.

Kij na start prezentuje się całkiem zachęcająco. Na tyle zachęcająco, że na testy trafił ze mną między innymi na Drużno.

W trakcie użytkowania dość szybko dociera do nas, że od strony ergonomicznej wędka ta prezentuje się po prostu dobrze. Nie jest ciężka, jej wyważenie jest poprawne, całość jest poręczna, a dolnik ma długość adekwatną do masy kija i obsługiwanych nim wabików. Kijem można operować długie godziny bez dyskomfortu czy nadmiernego zmęczenia.

Jak się prezentuje akcja tego kija? Cóż… Daiwa sugeruje nam w swoich materiałach, że wędka ta winna być czymś z pogranicza XFast i Fast. Tymczasem na krzywych ugięć ujrzymy jasno, że droga do XFasta jest tutaj jeszcze długa i daleka. Kijowi bliżej do Moderate Fast’a niż szczytowo pracującej szpady i przyznam, że nic złego w tym nie widzę, bo do zastosowań w jakich ja bym osobiście ten kij widział, akcja jaką on posiada jest moim zdaniem optymalna.

TESTY UGIĘCIA:

Szczytówka tej wędki, choć w sposób nieunikniony mocna, nie jest nadmiernie pałowata i ma w sobie odpowiednią szczyptę czułości. Kij prezentuje zadowalającą dynamikę, przyjemnie ładuje się przy rzutach i pewnie wcina ryby. W trakcie holu Prorex, pracuje progresywnie, gnie się liniowo i dobrze trzyma ryby, przy czym nie potrzeba wcale wielkiego kabana by zmusić tę wędkę do głębszej pracy. Wędka swoją pracą zaskakuje na plus. Łowi się nią całkiem przyjemnie.

Realne CW wędki jest w sumie dość zbliżone do deklarowanego. Dołem można zejść nawet niżej niż obiecywane nam 30g. Na upartego, już wabikami ważącymi około 20g da się w miarę machnąć i posłać je na zadowalającą odległość, choć w sposób oczywisty, wabiki takie będziemy obsługiwać tym kijem raczej tylko w sytuacjach wyjątkowych niż na co dzień. Górą deklarowane 70g to bardzo rozsądna granica, poza którą lepiej się nie zapuszczać. Już w okolicach tych 70g mamy poczucie tego, że kij ewidentnie się kończy. Dalsze dokładanie masy do niczego dobrego w tym wypadku już doprowadzić nie może.

Czułość wędki należy ocenić pozytywnie. Dla mnie okazała się ona miłym zaskoczeniem. Mimo budżetowego rodowodu kij nie jest głuchy, a sygnały docierające do ręki wędkarza są zaskakująco mocne i czytelne. W tym budżecie, nie ma najmniejszego powodu do wstydu.


W tej sytuacji wydaje się, że pozostaje mi już tylko dokonać pewnej podsumowującej oceny tej wędki. Trochę nad nią myślałem i mam parę słów do powiedzenia.

Na wstępie zaznaczmy, że obok kijów z serii Fuego, Daiwa Prorex S to najtańsze kije castingowe w ofercie tego producenta. Ich cena dochodzi zwykle do okolic 400zł. Po zakończeniu testów, muszę przyznać, że konstrukcja ta ma moim zdaniem sporo sensu i dysponuje bardzo przyzwoitym stosunkiem jakości/wartości użytkowej do ceny.


Do jakich zastosowań ten kij się nadaje? Jeżeli szukacie w miarę niedrogiego, sensownego kija do nauki castingu, to ta Daiwa jest bardzo dobrym wyborem. Nie tylko jest lekka, sensownie wykonana i poprawnie wyważona, ale też obsługuje wabiki o dość szerokim spektrum masy, w tym takie, które do wstępnej nauki techniki rzutowej są idealne. Kij pozwala łowić przyjemnie i skutecznie, a także sporo wybacza, mniej doświadczonemu użytkownikowi.

W sumie, wędka ta prezentuje sobą tak zadowalający poziom walorów użytkowych, że u wielu użytkowników, jak podejrzewam, może ona zostać na dłużej. Jej przyjemna, uniwersalna charakterystyka, ma co prawda swoje nieuniknione wady charakterystyczne dla wszystkich rozwiązań aspirujących do miana uniwersalnych. Pod jerki będzie nieco za długa. Pod gumy za krótka i nie załaduje się tak dobrze jak kije dłuższe, ale w niczym nie zmienia to faktu, że osiągnięty w tym kiju kompromis po prostu się broni. We wszystkich szczupakowych zastosowaniach sprawi się ona co najmniej zadowalająco, co na pewno może zainteresować wszystkich tych, którzy nie lubią, bądź nie mają możliwości zabierania ze sobą na łódź dużej ilości specjalizowanych wędzisk.


Niedrogi Prorex spokojnie ogra gumy w zakresie od okolic 12,5 do 21cm. Pozwoli szarpnąć jerkami w najpopularniejszych rozmiarach. Poradzi sobie z ciężkimi błystkami i woblerami typu crank. Da też przy tym użytkownikowi sporo frajdy bo jest przyjemnie lekka i kompaktowa i nie wydrenuje budżetu do cna. Testy tego kija były dla mnie przyjemne i zarazem dały mi do myślenia, jeśli idzie o zmianę koncepcji kija zawodniczego, pod większe przynęty szczupakowe. Cóż… Maszyna ruszyła. Proces trwa. Co z tego wyjdzie i tak się wcześniej czy później dowiecie.

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Mikado Sky Dream 2,08 5-28g – Krótka ręka…

Topowa seria wędek w portfolio firmy Mikado, czyli Sky Dream, może wpaść w oko. W rozsądnej cenie wędki te oferują nam ciekawą na papierze specyfikację techniczną i potrafią się spodobać przy pierwszych oględzinach. Sam jestem użytkownikiem jednego z okoniowych kijów z tej serii. Z ciekawością również oglądałem inne modele Sky Dream’ów przy okazji targów wędkarskich. Gdy więc trafiła się okazja potestowania wspomnianego w tytule modelu, nie zastanawiałem się ani chwili, zwłaszcza, że wpadł mi on w oko kiedyś na Rybomanii. Dzięki uprzejmości Artura, który jest jego właścicielem, miałem czas dobrze go dla Was sprawdzić. Zainteresowanych moimi spostrzeżeniami zapraszam do lektury.

Na początku muszę się Wam przyznać, że po zakończeniu testów tego kija, tak śpieszyłem się z jego zwrotem do Artura, że zapomniałem zrobić zwyczajową sesję fotograficzną. Połapałem się gdy paczka trafiła już do firmy kurierskiej. Wybaczcie mi więc, że w celu umilenia Wam lektury, zamiast zdjęć wędki, wrzucę tu parę klatek znad wody i rybek, które udało się trafić na Sky Dream’a w trakcie testów.

Sky Dream robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Design kija, użyte podzespoły, masa i wyważenie – to wszystko składa się na atrakcyjny obraz całości. Zacznijmy tradycyjnie od tego z czego i jak to zrobiono.


Blank ma 208cm długości. Zbieżność kija jest dość umiarkowana. Przy przelotce szczytowej, relatywnie wrażliwa część szczytowa ma 1,40mm średnicy. Przy dolniku suwmiarka pokazuje 10,16mm. Całość wedle producenta wykonano z carbonu 46T.

Na przelotkach nie oszczędzano. Sky Dream tej wersji otrzymał 9 topowych przelotek Fuji Torzite. Ich montaż wygląda dobrze. Jeden z ringów zalicza bardzo delikatne odchylenie z linii ale czepianie się do tego uznałbym za grubą przesadę.


Krótki dolnik wykończono szkieletowcem od Fuji z carbonowym insertem. Zwykle uchwyty tego typu nie sprawiają mi problemu. W tym jednak wypadku, przy zastosowanym tutaj układzie, w trakcie długotrwałego łowienia zaczynałem po pewnym czasie odczuwać lekki dyskomfort. Mimo kombinowania, nie byłem w stanie znaleźć optymalnego dla mojej dłoni ułożenia na chwycie. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że wrażenia takie bywają sprawą indywidualną. Być może inni użytkownicy ocenią wygodę chwytu inaczej.

Całość jest lekka. Kij realnie waży 96,1g. To blisko 3g mniej niż deklaruje producent. Dobrze też należy ocenić wyważenie całości. Pod tym względem nie za bardzo jest się do czego przyczepić.

Kij na sucho sprawia wrażenie bardzo szybkiego i ciętego. Zdjęcia ugięć tej wędki jasno pokazują, że kij ten należy zakwalifikować do wędek zahaczających już o kategorię X-Fast.


W trakcie użytkowania kij okazuje się nie tylko bardzo szybki, ale też zadowalająco progresywny. Dość suchy blank tejże wędki dobrze pracuje pod rybami i trzyma je w stopniu lepiej niż zadowalającym. Relatywnie delikatna część szczytowa, spełnia skutecznie rolę sygnalizatora przy łowieniu w opadzie i pozwala na precyzyjną animację przynęt służących do takiego łowienia. Wędka jest przyjemnie cięta i czuła. Transmisja drgań jest tutaj na bardzo przyjemnym poziomie. W trakcie łowienia sprawia to, że niewiele sygnałów jest w stanie ujść naszej uwadze.

TESTY UGIĘCIA:

CW kija opisano na zakres od 5 do 28g. Jak oceniam Sky Dream’a pod tym względem? Na moje oko minimum potrzebne tej wędce, przy relatywnie niegrubej lince to jakieś 6g. Przy 7g robi się już całkiem przyjemnie. Górą okazuje się, że w okolicach górnego zakresu CW kijowi zaczyna brakować mięsa i dynamiki w blanku. Niby da się rzucić te 28g. Można i 30g… Ale moim zdaniem lepiej nie przekraczać okolic 26g, bo powyżej tej wartości kij zaczyna nam powoli nieco słabować jeśli idzie o agresywniejszą animację i zacięcie. Przy okazji tego aspektu działania tej wędki, wychodzi jej dość poważna moim zdaniem słabość.

Cóż nią jest? No jakby to ująć… Ten kij po prostu nie rzuca. To znaczy rzuca, ale osiągane zasięgi rzutowe okazują się mocno rozczarowujące. Delikatny, wrażliwy top wędki, okazuje się zbyt suchy, zbyt mało dynamiczny i nie ładuje przynęt w zadowalający sposób. Dopóki jeszcze łowimy niewielkimi wabikami o skoncentrowanej masie (np. wirującymi ogonami…) przypadłość ta nie jest jeszcze szczególnie dolegliwa. W momencie gdy próbujemy rzucać generującymi większe opory w powietrzu gumami, robi się pod tym względem słabo. To spore zaskoczenie i rozczarowanie.

Mikado Sky Dream w opisywanej wersji to kij z jednej strony dość uniwersalny. Sprawdzi się przy lekkim łowieniu tak sandaczy jak i szczupaków. Niewielkie gumy czy wahadła ogarnie bez problemu. Szarpniemy nim też i woblerami twchingowymi, takimi do okolic 12-12,5cm. W trakcie testów z rozmysłem łowiłem nim też spore okonie, przy użyciu nieco większych wirujących ogonków i cykad. Kij nie tylko dawał radę, ale sprawował mi się przy tym zaskakująco wręcz dobrze.

Z drugiej jednak strony, kiepskie zasięgi rzutowe bywają w przypadku niektórych wabików nieco irytujące. Kija tego użyjemy raczej tylko z łodzi, i raczej tylko na krótsze dystanse. Inaczej się po prostu nie da. W sumie dawno nie trafiła w moje ręce wędka, po testach której miałbym tak mieszane odczucia. Jestem przekonany, że znajdą się zagorzali obrońcy „słuszności” tego kija, w moim przypadku jednak, wątpliwości jest zbyt wiele. Dlatego, mimo wielu pozytywów, osobiście nie widziałbym tej wędki w swojej stajni. Dysponując takim budżetem, poszukałbym czegoś innego.

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Westin W4 Powercast-T 255cm XXH 40-130g – Czy warto wracać do tej rzeki?

Ta seria wędek wzbudziła spore zainteresowanie gdy parę lat temu pojawiła się na naszym rynku. Teraz choć została zastąpiona przez inne, na rynku pierwotnym pojawiają są jeszcze jej niedobitki, które, o dziwo, ciągle trzymają cenę. A ta, tak w momencie debiutu, jak i później, nie była niska, zwłaszcza w porównaniu do cen konkurencji o podobnej specyfikacji. Od czasu do czasu, kije te wypływają też na rynku wtórnym. Wykorzystując fakt, że mój kolega Paweł jest zadowolonym użytkownikiem tego kija, postanowiłem się na własnej skórze przekonać o co z nim chodzi… Gdybyście kiedyś natknęli się na takowy i zastanawiali czy go nie kupić, mogę się podzielić swoimi wrażeniami z tej ciekawej dla mnie podróży do nieodległej przeszłości…

W4 Powercast… Cena na poziomie 800 złotych, sztywny pokrowiec w zestawie, elegancki korkowy dolnik… Ten kij zwracał na siebie uwagę. Smukły blank o niewielkiej zbieżności prezentował się dobrze – przy przelotce szczytowej 2,8mm średnicy. Przy dolniku to tylko 11,40mm. Z uzbrojeniem jednak w tej cenie szału nie było… Może Fuji ACS na dole był jeszcze OK, ale przelotki od Seaguide’a w tym budżecie nie urywały niczego… Niemniej masa, ergonomia i wyważenie całości były dobre.

Trzeba przyznać, że dobrze to leży w ręce. Dolnik długi w sam raz. Blank od pierwszego momentu sprawia niezbyt szybkiego, dość mięsistego konstruktu, który powinien giąć się głęboko i raczej na pewno nie powinien być niedoszacowany. Jak W4 w tej wersji pracuje?

Akcję kija widzicie na zdjęciach ugięć. Kij gnie się pokornie i ochoczo. Coś z pogranicza Moderate i Moderate Fast…

TESTY UGIĘCIA:

Jak prezentuje się realne CW? Westin opisał ten kij na zakres 40-130g i wygląda na to, że Westin wiedział co pisze. Dołem okolice 40g już uruchamiają ten kij. Górą, deklarowane 130g to dość realna dla mnie granica komfortu. Można mu jeszcze na upartego ze 20g górą dorzucić i on tym nawet jakoś miotnie, ale jak dla mnie, przy wabikach o tej masie, na pełnym dystansie rzutu, wolałbym mieć sztywniejszy, szybszy kij gwarantujący większą dynamikę zacięcia i większą precyzję rzutu.

Jak to pracuje pod rybą? Chętnie i głęboko. W wypadku tego kija nie jest potrzebny metrowy krokodyl, by zmusić go do pracy. To sprawia, że kij ten całkiem dobrze trzyma wcięte ryby już w mniejszych i średnich rozmiarach. Wędka pracująca w ten sposób, dobrze sprawdzi się przy obławianiu płytkich łąk podwodnych szczupakowymi gumami, swimbaitami, większymi wahadłówkami czy woblerami typu crank. Okupione jest to jednak jedynie zadowalającą czułością kija, który tym parametrem nie powala. Czułość ta spokojnie wystarcza na tego typu łowienie, ale choćby nawet budżetowe SG4 wypada tu moim zdaniem od Westina lepiej.

W4 pierwszej generacji to przyjemny w użytkowaniu i miły dla oka kij. Dobrze ładuje już relatywnie lekkie wabiki i dobrze rzuca. Pozwala łowić długo bez wyraźnego dyskomfortu. Sporo wybacza w trakcie holu i dobrze trzyma ryby jak na kij o takiej mocy blanku. Sprawdzi się jako pierwszy kij „pod kotlety” o ile traficie go w atrakcyjnej cenie z drugiej ręki lub na wyprzedaży z dna magazynu. Niemniej, gdyby ktoś teraz zaproponowałby mi zakup takiego nowego za 800 złotych, to ja zdecydowanie mówię: Nie. Dziękuję. Cena taka jest moim zdaniem nie do końca adekwatna do tego co kij ten sobą prezentuje… I chyba zawsze taka była.

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Kuying Battle Song doczekał się w końcu wideorecenzji… I dobrze, bo w pełni na nią zasługuje.

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Kyorim Ultina III S732ML 2,21m 5-15g – Zacna kosa…

Zastanawiam się dlaczego dopiero teraz wędka z serii Ultina III od Kyorim’a trafia na moją stronę i kanał? Ta seria ma już kilka lat i jest jedną z najpopularniejszych w portfolio tego producenta. Po testach tego kija mogę z pełną odpowiedzialnością potwierdzić, że popularność ta nie wynika z niczego, tylko ma solidne podstawy. Ale tradycyjnie, zróbmy to na spokojnie i po kolei…

Kyorim Ultina III S732ML

Kij ten trafił do mnie dzięki uprzejmości mojego widza z Litwy Evaldasa. Bardzo Ci dziękuję Evaldas za podesłanie tej wędki. Gesty takie ciągle mnie zaskakują, ale też dają miłe poczucie tego, że to co robię ma jakiś sens. 🙂

Kyorim Ultina III to ładny i bardzo dobrze wykonany kij. Smukły blank o umiarkowanej zbieżności mierzy 2,21m. Na całej długości blanku mamy efektowny krzyżowy oplot. Dość krótki dolnik typu Monocoque uzbrojono w uchwyt kołowrotka Fuji typu VSS i korkowy grip. Charakterystyczne ażurowe pokrętło kołowrotka jest lekkie i wygląda efektownie, choć znajdą się pewnie osoby, które będą na nie narzekać w kwestii ergonomicznej. Ja dość szybko się przyzwyczaiłem (tym bardziej, że jestem użytkownikiem wędki Ultina Bass Game…) i przestałem zwracać na to uwagę.

Wędkę opisano jako ML’kę z wyrzutem od 5 do 15g i mocą blanku od 5 do 10 funtów. Już po pierwszych oględzinach i próbach „na sucho”, dociera do nas, że Ultina w tej wersji, jak to u Kyorim’a bywa, jest opisana jak to u nas mówią „po amerykańsku”, czyli że jest po prostu niedoszacowana. Wnioski z tych oględzin zdają się potwierdzać również pomiary średnic blanku. Przy przelotce szczytowej kij ten ma 1,67mm średnicy. Przy dolniku suwmiarka pokazała równe 10mm.

Kij jest lekki, niemniej nie aspiruje on do miana mistrza wagi piórkowej. Waga elektroniczna pokazuje nam 116,1g (co w zasadzie pokrywa się z deklarowanymi 115g). Wyważenie całości jest dość dobre, choć do ideału nieco brakuje. Krótki dolnik przy tej długości kija ma swoje prawa, niemniej można tą wędką łowić długo i przyjemnie bez poczucia dyskomfortu. Na masę kija wpływ ma na pewno obok uzbrojenia go w Alconite’y (8 sztuk) fakt, że blank ten zdecydowanie nie sprawia wrażenia „papierowego”, co będzie miało swoje wyraźnie pozytywne, użytkowe konsekwencje. Czas chyba na wnioski z użytkowania tej wędki nad wodą.

Po pierwsze, Kyorim deklaruje, że kij ten posiada akcję typu Fast. Ugięcia wędki jasno pokazują, że deklaracje producenta pokrywają się z rzeczywistością.

TESTY UGIĘCIA:

Zdjęcia ugięć jednak nie oddają tego jak dynamicznym konstruktem jest blank Ultiny. Wędka jest szybka, responsywna i diabelnie cięta. Do tego mięsity blank kapitalnie ładuje się przy rzutach i pozwala bez problemu osiągać zdecydowanie ponadprzeciętne dystanse rzutowe jak na tak niedługi patyk. Część szczytowa jest czuła, niemniej nieprzesadnie spolegliwa. W dolniku mamy spory zapas mocy.

Do tego dochodzi bardzo dobra czułość. Kij bez problemu pozwala zachować pełną kontrolę nad zestawem. W dolniku wyczujemy nie tylko najdelikatniejsze brania drapieżników, ale też np. kontakty z łodyżkami podwodnej roślinności w niezbyt szybkim opadzie, gdy plecionka tylko ociera się o nie. Dobre łupnięcie szczupaka czy sandacza idzie nam tutaj dosłownie w pięty. Zapewniam też, że w stwierdzeniu tym nie ma ani odrobiny przesady. 😉

Realne CW kija jest oczywiście wyższe niż deklaruje producent. Kij bez problemów obsługuje wabiki z zakresu od 7 do okolic 32g. Na upartego, przy cienkiej plecionce można zejść ciut niżej. Górą mięsisty blank pozwala nam kij nieco przeciążyć, oczywiście przy zachowaniu odpowiedniej techniki i zdrowego rozsądku.

Wędka ta sprawdzi się kapitalnie przy łowieniu na przynęty miękkie, z naciskiem na łowienie sandaczy. Czułość i ciętość Ultiny robią w tym wypadku doskonałą robotę. Ja osobiście, w trakcie testów łowiłem tym kijem szczupaki na przynęty miękkie. Kij sprawował mi się przy tym również bardzo dobrze. We wprawnych rękach, wędka ta jest dostatecznie progresywna by nie notować niepokojącej ilości spadów. Mniej doświadczeni, przy łowieniu Ultiną mniejszych szczupaków, na płytkiej wodzie i przy słabo wcinających się rybach, mogą jednak zanotować większą ilość straconych ryb w porównaniu do nieco bardziej spolegliwych kijów.

Czy kij ten sprawdzi się przy innych przynętach? Na moje oko tak. W sposób zadowalający ogramy nim błystki wirowe i wahadłowe, czy różne typy woblerów. Niemniej, w mojej opinii, gumy dla tej wędki powinny być raczej naturalnym, pierwszym wyborem.

Kije z serii Ultina III to przykład świetnego blanku zrobionego na carbonach 40T i 36T, o bardzo wysokich walorach użytkowych, oszczędnościowo uzbrojonego by zachować ich cenę na przystępnym poziomie (U Kyorima to dość częste podejście – oni dobrze wiedzą, że blank jest najważniejszy…). Wędki te w przyzwoitych promocjach można kupić za cenę oscylującą w okolicach 450zł. To sprawia, że w mojej opinii Ultina’y to jedne z liderów mojego prywatnego rankingu kijów o najlepszym stosunku jakości do ceny. Wrażenie to potwierdzają również moje kontakty z innymi kijami z tej serii. Jeden z nich, czyli S702M powinien zresztą doczekać się niedługo u mnie pełnego testu. Model S732ML obecnie nie jest dostępny na sklepie producenta. Występuje u dwóch innych sprzedawców – niestety w sporo wyższej cenie. Czy zniknie na dobre z portfolio producenta? Nie wiem. Niemniej, mając odniesienie do testowanego obecnie S702M, jest doskonałym przykładem opisującym sedno kijów z tej serii. Serii zdecydowanie wartej zainteresowania.

Linki do wędek Ultina III na sklepie producenta:

https://s.click.aliexpress.com/e/_oD8r3vZ

https://s.click.aliexpress.com/e/_om4yeHN

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Ultina III i Flexi Fish – całkiem zgrany zestaw… ;-)

Na moim kanale pojawił się film z obłowu gum polskiego kraftowego producenta przynęt czyli Flexi Fish przy użyciu Kyorim’a Ultina III S732ML. Na jeziorze podobno było słabo tego dnia. Rzeczywiście duże szczupaki pyski miały ewidentnie zamknięte, niemniej na ilość kontaktów nie szło narzekać. Zapraszam do oglądania i do pełnego testu Ultiny, który będzie miał swoją premierę w tę niedzielę.

Profil Flexi Fish na FB:

https://www.facebook.com/profile.php?id=61559914545346

Linki do wędek Ultina III na sklepie producenta:

https://s.click.aliexpress.com/e/_oD8r3vZ

https://s.click.aliexpress.com/e/_om4yeHN

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Przysypało, przymroziło, dobry czas na uważne przejrzenie oferty dystrybutorów na 2025…

Zapraszam do oglądania i wymiany uwag. Trochę tego nowego jest… 😉

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Kyorim Truncheon TCS-692M 2,08m 8-28g – Tu się wszystko spina…

Seria Truncheon od chińskiego producenta Kyorim zajmuje sporo miejsca w moich materiałach. To czwarty kij z tej świetnej linii, który omawiam. Potwierdza on pewne moje spostrzeżenia, ale też jednocześnie prowadzi do całkiem nowych konstatacji. Osoby zainteresowane kolejnym patykiem z jednej z moich ulubionych serii, serdecznie zapraszam do zapoznania się z nimi.

Omawiać szczegółów technicznych serii nie ma potrzeby. Omówione zostały one przy okazji poprzednich omawianych Truncheon’ów. Skupmy się na specyfice tego konkretnego modelu.


Blank ma 208cm długości. Rozmieszczono na nim 9 ringów Fuji z lini SiC. Ich montaż został wykonany bardzo dobrze. Brak do tego jakichkolwiek zastrzeżeń.

Blank charakteryzuje się charakterystyczną dla tej serii umiarkowaną zbieżnością. Przy przelotce szczytowej ma on 1,66mm średnicy. Przy dolniku jest to 9,62mm.

Całość jest lekka i doskonale wyważona. Kij realnie waży 114g.

W porównaniu do testowanych wcześniej tutaj spinningów z tej serii w wersjach L i ML, rzuca się w oczy tak kilka podobieństw jak i różnic.


Po pierwsze, kij spinningowy w wersji M posiada zaskakująco niewiele grubszą część szczytową od kijów w wersjach L i ML. 1,66mm średnicy to tylko 0,06mm więcej niż omawiane kije. Dla porównania przypomnę, że castingowa M’ka ma 1,77mm. Różnica między wersją spinn i cast jest duża. Zauważalny, choć niekoniecznie bardzo duży przyrost średnicy blanku, w porównaniu do lżejszych modeli spinningów Truncheon zauważamy przy dolniku kija.

Po drugie, długość dolnika jest nieznacznie tylko większa niż w wersjach L i ML. Różnica wynosi tylko 2cm. Przy tym różnica w masie pomiędzy wersją L i M wynosi niecałe 10g.

Po trzecie, akcję kija producent określa jako Fast. W przypadku wersji M oznaczenie to również pokrywa się z rzeczywistością. Niemniej wersja M jest kijem minimalnie wolniejszym od wersji L i ML.

TESTY UGIĘCIA:

Truncheon w wersji TCS -692M jest znacząco mocniej opisany niż bardzo zbliżone do siebie wersje L i ML. Producent deklaruje wyrzut na zakres od 8 do 28g, zaś moc blanku na zakres od 7 do 16 funtów. (Dla porównania wersja L to: 3-12g i 4-10lb) Jak różnice te przekładają się na realne CW kija? Zauważalnie, choć kij okazuje się zaskakująco trafnie oszacowany, bez charakterystycznego dla wielu kijów tego producenta „zapasu mocy”. Realne CW kija szacuję na zakres od 8 do 32g. Z zastrzeżeniem, że przy umiejętnej obsłudze można z kija wycisnąć ciut więcej w jedną i drugą stronę.

W trakcie użytkowania kij prezentuje świetną, charakterystyczną dla całej serii transmisję drgań i bardzo przyjemną charakterystykę pracy. Wędka jest szybka, bardzo cięta i doskonale pracuje pod rybą. Ten bass’owy (jak jednoznacznie deklaruje Kyorim) , lekki, szybki, finezyjny, ale mięsisty zarazem blank, ma przyjemnie uniwersalne charakterystyki użytkowe i w naszych warunkach kapitalnie sprawdza się w lżejszym i lekko-średnim łowieniu szczupaków. Poradzi sobie doskonale tak z gumami, jak i szczupakowymi przynętami twardymi. W ramach realnego CW dostajemy tu po raz kolejny lekkie, świetnie wyważone, bardzo poręczne narzędzie, o bardzo zbliżonej do delikatniejszych modeli charakterystyce użytkowej. Zasadniczą różnicą jest tutaj umiarkowany wzrost mocy kija, pozwalający zwiększyć nieco rozmiar i masę wabików. Do mniej istotnych różnic zaliczymy nieco większy zapas mocy w dolniku i ciut wolniejszą akcję. Tenże całokształt, jak i ten ostatni parametr, poprawiają nieco użyteczność tego kija przy posługiwaniu się generującymi większe opory przy prowadzeniu przynętami typu crank w typie wirówek, chatterbaitów czy woblerków typu crank, co w niczym nie zmienia faktu, że i z innymi wabikami poradzi sobie świetnie.

Spinningowa część serii Truncheon, okazuje się dość specjalizowanym, przemyślanym zestawem kijów, dedykowanych łowieniu konkretnego gatunku i różniących się użytkowo pewnymi niuansami, ale konsekwentnie realizujących jasny zamysł konstruktorów. Tu nie ma tak częstej sytuacji, gdy poszczególne modele kijów w ramach jednej serii, okazują się użytkowo totalnie różnymi konstruktami, które czasem ciężko ze sobą porównywać. Seria Truncheon, to jak zbliżone do siebie, ale różniące się drobnymi szczegółami, elementy z dobrego zestawu kijów golfowych. Świadomy użytkownik w zależności od potrzeb, potrafi wybrać z niego narzędzie optymalne do swoich potrzeb w danym momencie. Nie ukrywam, że oceniam te kije niezmiennie wysoko. Są one dla mnie obecnie wędkami pierwszego wyboru, jeśli idzie o lekkie kije szczupakowe, których używam na zawodach. W cenie w jakiej można je czasem upolować, ciężko mi znaleźć dla nich jakąś atrakcyjną alternatywę. Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że są to moje osobiste preferencje. A z preferencjami co do wędek, jest trochę jak z preferencjami co do kobiet. Niektórzy wolą brunetki, a inni blondynki. Dlatego czasem niełatwo niektórym w tej materii doradzić i dlatego warto o tym pamiętać. 😉

Link do wędki na sklepie producenta:

https://s.click.aliexpress.com/e/_oBus8Sh

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Purelure Flight Dance S76MH – Kulawy taniec…

Seria wędek Flight Dance od Purelure to propozycja nieco dłuższych (jak na chińskie standardy) kijów o akcji opisanej jako Fast i Medium Fast. Wędki zyskały sobie opinię mających dobre zasięgi rzutowe i relatywnie czułych. Postanowiłem powiedzieć „Sprawdzam” i czas temu zamówiłem jeden egzemplarz na testy. Teraz mogę Was zaprosić do lektury ich wyników.

PureLure Flight Dance

Flight Dance po wyjęciu z grubego, neoprenowego pokrowca (W którym nie wiedzieć czemu nie zrobiono oddzielnych kieszeni na składy kija…) prezentuje się atrakcyjnie. Krzyżowy oplot na całym blanku, ciekawa kolorystyka, ładnie zrobiony dolnik – to wszystko może się spodobać.

Blank testowanej wędki ma 228cm długości. Wedle producenta wykonano go z carbonów 30T oraz 40T. Zbieżność kija jest umiarkowana, a średnice blanku sugerują sporą moc całości. Przy przelotce szczytowej wędka ma 2,10mm średnicy. Przy dolniku parametr ten wynosi 12,30mm.

Kij w wersji spinningowej uzbrojono w 8 przelotek Fuji z linii Alconite. Rozmiar przelotek wydaje się adekwatny do mocy i przeznaczenia blanku, z wyjątkiem przelotki prowadzącej. w mojej opinii producent spokojnie mógł zdecydować się w tym miejscu na ring nieco większej średnicy. Montaż przelotek na testowanym egzemplarzu wygląda nieźle. Co prawda dwa ringi zaliczają delikatny odskok od linii, ale jest on minimalny. Omotki zrobiono poprawnie.

Dolnik kija jest zaskakująco krótki. Uzbrojono go w uchwyt kołowrotka Fuji VSS i korkowe gripy. Wygląda to ładnie, niemniej niewielka długość całości budzi pewne obawy. Temat ten powróci za moment.

Całość jest lekka. Kij realnie waży 120,4g. Wartość ta minimalnie tylko odbiega od deklarowanych przez producenta 119g.

Jak to działa? Zacznijmy od akcji. Producent deklaruje, że ten model powinien mieć akcję typu Fast. Deklaracje te pokrywają się z rzeczywistością. Kij ten jest mięsistym i dynamicznym, choć niekoniecznie najszybszym Fast’em.

TESTY UGIĘCIA:

Wedle opisu producenta kij powinien obsługiwać wabiki o masie od 10g do 35g. Moc blanku oszacowano na zakres od 6 do 16 funtów. Jak to wygląda w rzeczywistości? Bardzo dobrze… Ten blank potrafi się załadować nawet przy wabikach, których masa jest mniejsza niż deklarowane 10g. Osobiście rzucałem nim jeszcze wabikami ważącymi około 8g i kij dawał radę, chociaż w sposób oczywisty trzeba wziąć pod uwagę, że nie jest to wędka dedykowana łowieniu takim drobiazgiem. Górą kij ten bez problemu obsługuje wabiki o masie przekraczającej 40g. Osobiście sugerowałbym okolice 45g uznać za górną granicę możliwości tego blanku.

Jak wędka ta pracuje? Blank Flight Dance’a w testowanej wersji to dynamiczna i mięsista konstrukcja o nieprzesadnie spolegliwym topie. Charakterystyka jej pracy czyni z niej bardzo sensowny kij szczupakowy o dość uniwersalnej charakterystyce. Bez problemy ogra nam szczupakowe gumy w rozmiarach od 10 do 15cm. Poradzi sobie świetnie z błystkami wirowymi i wahadłowymi. Bez problemu uciągnie średnie i ciut większe woblery typu crank.

Wideorecenzja PureLure Flight Dance

Wędka dobrze ładuje się i zapewnia nam bardzo dobre zasięgi rzutowe. Pod obciążeniem kij bardzo dobrze pracuje i dobrze trzyma ryby, będąc przy tym dostatecznie szybkim by pewnie wcinać ryby przynętami, które bywają w tej dziedzinie problematyczne (jak choćby gumy zbrojone hakami offsetowymi). Użytkową wartość tego konstruktu podnosi dodatkowo bardzo dobra transmisja drgań. Mimo nieprzesadnie spolegliwego topu, czułość tej wędki umożliwia nam bardzo skuteczne łowienie w opadzie. Osobiście, nie widziałbym przeciwwskazań by użyć tej wędki również do łowienia sandaczy na większe przynęty miękkie ze szczególnym uwzględnieniem wód płynących.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby PureLure nie był po raz kolejny sobą i nie zawalił totalnie kwestii ergonomii i wyważenia tej wędki. Ten krótki dolnik, o którym wspomniałem na początku testu, wraca do nas jak bumerang i wali prosto w tył głowy. Bo Flight Dance byłby bardzo przyjemnym budżetowym kijem o sporych możliwościach gdyby nie to, że w pogoni za świetnymi wynikami w tabelkach, producent zapomniał jak istotną kwestią jest poprawne wyważenie wędki i zastosowanie dolnika o długości adekwatnej do masy stosowanych przynęt.

Cóż bowiem z tego, że blank umożliwia nam rzucanie wabikami o masie przekraczającej 40g, skoro krótki dolnik nie daje nam odpowiedniego chwytu przy rzucie i kontroli w trakcie prowadzenia przynęt generujących większe opory. Dodatkowo wędka ta leci na tak zwany ryj w sposób nieprzyzwoity. Dopóki łowimy relatywnie lekko i krótko, można na to przy relatywnie niewielkiej masie i długości kija, przymknąć jeszcze oko. Sytuacja się zmienia diametralnie gdy musimy tym kijem łowić przez wiele godzin wabikami o masie oscylującej w okolicach górnej granicy CW tego kija. Ból nadgarstka, który wcześniej czy później da nam wtedy znać o sobie, dobitnie pokazuje skutki takich zaniedbań. Szkoda. Bardzo szkoda.

PureLure Flight Dance to wędka, którą przy dobrej promocji można kupić w cenie bliskiej 400zł. Za te pieniądze dostajemy kij, który ma sporo zalet, oraz wady, które w moich oczach są niestety dla tej wędki dyskwalifikujące. W konfiguracji proponowanej nam przez producenta, kij ten dedykowałbym tym którzy łowią mało i krótko. Spodobałby się pewnie też zwolennikom teorii, że przykręcanie do źle wyważonej wędki kołowrotków o masie i gabarycie betoniarki rozwiązuje idealnie ten problem (jak też pewnie większość innych problemów trapiących nasz świat…). Wreszcie pozostaje nam trzecia grupa odbiorców, czyli Ci, którzy nie będą widzieli nic zdrożnego w tym, by doważyć ten kij w dolniku i w ten prosty sposób poprawić nieco jego walory użytkowe (Chociaż i 5cm dolnika więcej też przydałoby się… Oj tak…). Tym ostatnim sugeruję wklejenie w kapsel kończący dolnik odważnika o masie około 15g. Będzie lepiej…

Link do wędki na sklepie producenta:

https://s.click.aliexpress.com/e/_DkF64zj

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning