Kyorim Dragon Descent C772MH 2,31m 10-40g – Wyjście Smoka…

Szukałem nowego castingu szczupakowego. Takiego mocnego, ale jednak z kategorii tych lżejszych i bardziej finezyjnych. Takiego mocnego topem, ale nie za bardzo. Takiego żeby pewnie wcinał ryby na pełnym dystansie i wyrywał ciężkie przynęty z zielska, ale żeby szczyt był wrażliwy. Takiego żeby był szybki, ale żeby się jednak giął pod niekoniecznie dużą rybą. Takiego dość długiego, żeby ładował sensownie gumy, ale żeby był poręczny i sprytny na mniejszych łodziach. Takiego pod zawody. Takiego żeby machać przez bite siedem godzin niedużymi kotlecikami (takimi do 20-21cm) i nie czuć się po takiej sesji jak po dniu spędzonym w małpim gaju. I kupiłem najmocniejszy kij z tej serii od Kyorima licząc, że może on okaże się taką właśnie wszystkomającą Gwiazdą Śmierci i zrobi mi taką robotę. I wiecie co? No i nie zrobił. Okazał się jednak innym kijem niż po cichu liczyłem. I choć przeżyłem z jednej strony zawód, to z drugiej patyk ten zrobił na mnie kapitalne wrażenie. Opowiem Wam o nim parę rzeczy…

Kyorim Dragon Descent (Cóż za nazwa… Mają rozmach…) w testowanej wersji ma 231 centymetrów długości. Realna długość robocza blanku jest tu proporcjonalnie jednak spora, bo dolnik jest dość kompaktowy. Blank wykonany z carbonów 30T i 40T ma sporą zbieżność. Przy przelotce szczytowej suwmiarka pokazuje równe 2mm średnicy. Przy dolniku mamy 11,80mm.

Kij uzbrojono w 10 ringów Fuji z linii Alconite. Ich montaż wykonano bardzo dobrze. Ciężko przyczepić się tutaj do czegokolwiek. Rozmieszczenie na blanku i omotki wykonano tak jak trzeba.

Kompaktowy dolnik uzbrojono w carbonowy uchwyt multiplikatora zaprojektowany przez producenta wędki. Koncepcyjnie najbliżej mu chyba do ECS’a ale jest od niego smuklejszy, zgrabniejszy i ma większe podcięcie od spodu umożliwiający dłoni bezpośredni dostęp do blanku. Uchwyt ten oceniam jako po prostu świetny. Nie tylko robi robotę ale i doskonale wygląda. Duży plus za ten element.

Dość krótki dolnik wykończony gripami z naturalnego korka, na szczęście nie jest za krótki. Ekipa z Kyorima zachowała sensowny balans pomiędzy jego poręcznością, a zachowaniem kontroli nad wędką i jej wyważeniem. Kij ma bardzo dobry balans i jest zaskakująco lekki. Waga elektroniczna pokazuje nam 113,2g. W kontekście realnych parametrów wędki to doskonały wynik. Wędką operuje się z czystą przyjemnością. Ergonomia jest bez zarzutu.

Akcję kija producent określił jako Regular Fast. Jeśli przyjrzymy się ugięciom tej wędki możemy zauważyć, że opis ten nie powstał od tak zwanej czapy…

TESTY UGIĘCIA:

Realne CW kija jest jednym z elementów, który przyczynił się do tego, że Kyorim nie spełnił pokładanych w nim moich rozbuchanych nadziei. Top wędki jest nieco cieńszy niż opisano w katalogu, a kij zdecydowanie mniej niedoszacowany niż zakładałem. Fabrycznie wędka opisana jest na zakres 10-40g, a realnie śmiga na pełnym komforcie w zakresie 20-50g. Z zastrzeżeniem jednak, że w obu przypadkach, w razie nagłej potrzeby i przy odpowiednim traktowaniu, można ten wynik nieco naciągnąć. Da się zejść bowiem trochę poniżej 20g jak też nieco przekroczyć górne 50g.

Praca tej wędki dostarcza w trakcie łowienia dużo czystej przyjemności. Część szczytowa jest zaskakująco wrażliwa, zaś sam kij pracuje zaskakująco chętnie i progresywnie pod obciążeniem. Top nie jest może do końca suchy, ale jego mięsistość jest co najwyżej umiarkowana. Owocuje to zadowalającą ale jednak nie powalającą możliwością ładowania się i miotania dedykowanymi wabikami. Wędka ta jednak zachowuje odpowiednio wysoki poziom ciętości i w alternatywie grubo zaskakuje nas swoją czułością. Kij ten po prostu kopie prądem co w przypadku łowienia nim w trakcie testów na Drużnie prowadziło do rozbawienia moich kolegów na łodzi, gdy wściekle ciąłem kolejne rachityczne chabazie, które dotykałem swoimi przynętami. W tym budżecie i przy tej mocy wędziska, zwykle nie spodziewamy się takiego ładunku wrażeń jakie serwuje nam ten Kyorim.

W trakcie holu Dragon Descent świetnie trzyma rybę, ochoczo uwalniając kolejne zapasy mocy drzemiące w blanku. W razie trafienia większej ryby, mocny dolnik nie zostawia nas w poczuciu bezradności. Niemniej na łowisku w typie Drużna, w miejscach o dużym „zakrzaczeniu”, relatywnie finezyjna część szczytowa okazuje się nie do końca optymalnym rozwiązaniem. W chwilach, w których próbujemy wyrwać przynętę z kolejnego zaczepu, zaczynamy tęsknić za kijem o nieco sztywniejszym, bardziej „kołkowatym” topie. To świetna wędka, ale nie na takie łowiska i łowienie. Do czego się więc ten kij nadaje?

Kyorim Dragon Descent to bardzo dobry kij do cięższego łowienia w opadzie. Czułość tej wędki po prostu zrobi robotę przy takich zastosowaniach. Jej lekkość i wyważenie nam to dodatkowo uprzyjemnią, a ciętość całości i jej praca zapewnią sensowne wyniki. Czy kij ten może jednak nada się do płytszego łowienia i szperania za szczupakami w zielsku? Tak, ale… Ale pod warunkiem, że nie będziemy go traktować jak typowej szczupakowej luśni, ale raczej jak ciut mocniejszy kij kategorii medium i przy takich zestawach go użyjemy, bez nastawiania się na siłowe rozwiązania. Wtedy spokojnie ogra nam nie tylko gumy w rozmiarach do 16-17cm ale też większe błystki czy średnie woblery typu crank. Dodatkowe emocje związane z przyhaczaniem chabazi dostaniemy wtedy gratis.

Ceny tych kijów normalnie oscylują w okolicach 700zł. Mi udało się go wyrwać w promocji w cenie ciut poniżej 400zł. Cóż… To bardzo dużo, bardzo dobrej wędki, za niewielkie pieniądze. Stosunek jakość/cena jest w tym wypadku doskonały. O wartości tego kija decyduje ogólnie wysoka jakość wykończenia i świetny blank. Uzbrojenie tego kija w Alconite’y należy potraktować jako ” No na czymś trzeba było oszczędzić, żeby był tańszy…”. Ten motyw jest dla Kyorima dość charakterystyczny.

Z tej opowieści wypływa też morał taki, że Gwiazdy Śmierci występują tylko u George’a Lucas’a, a poszukiwanie wędek wszystkomających ma tyle sensu, co poświęcenie życia na szukanie Świętego Grala czy jednorożców. Zawsze jest coś za coś. Zawsze jak coś jest dobre do czegoś, to nie do końca nada się do czegoś innego. Dlatego też nasze spinningowe stajnie nigdy nie ograniczą się do jednej na szczupaka, jednej na okonia, jednej na sandacza i tak dalej. Dlatego też sprzedałem nerkę, zastawiłem mieszkanie i kupiłem sobie pod szczupaki nowe Abu… Ale to już historia raczej na maj, bo wkoło zamarzło wszystko co miało sens przed Nowym Rokiem i nic na to już nie poradzę. A SG4 jest aktualnie na sprzedaż. Tak więc ten, tego… no wiecie. Prawie nie śmigany. Starsza pani łowiła nim tylko w niedziele…

Link do kija na sklepie producenta:

https://s.click.aliexpress.com/e/_c3egQVxP

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Histar Galaxy X8 S762L – Oj, wyszła im ta Galaktyka…

Model Galaxy to w sumie trzeci sprzęt Histar’a, który trafił w moje ręce. Pierwszy jednak, który trafia po pełnym teście na Tanispinning i mój kanał YT. Wędka ta dostarczyła mi bardzo dużo czystej frajdy w trakcie łowienia, ale po kolei… Wszystkiego dowiecie się w tym tekście.

Histar Galaxy przyjeżdża do nas w świetnej jakości, sztywnej tubie. Tą tubą na wjazd skubany robi wrażenie. A gdy go z tej tuby wyciągamy, pozytywne wrażenia nie słabną. Kij wygląda świetnie. Zresztą po prostu popatrzcie…

Wędkę własnym podpisem sygnuje koreański profesjonalny wędkarz Song Hu. Nie mieliście okazji go poznać? Ja też nie. Nie za bardzo też znalazłem jakieś informacje o nim. Cóż… Ten temat pomińmy i skupmy się lepiej nad tym jak i z czego zrobiono tę wędkę.

Wędka ma 2,28m długości i jest tubularem. Do konstrukcji blanku producent użył topowych carbonów czyli 46T, M40X i T1100G (takie przynajmniej symbole znajdziemy w materiałach producenta). Blank jest konstruktem o wysokiej zbieżności. Przy przelotce szczytowej ma on 1,38mm. Przy dolniku są to już solidne 14,3mm. Blank wizualnie prezentuje się masywnie, ale… ale jest to wrażenie mocno mylące.

Konstrukt ten, łącząc w sobie wspomniane moduły węgla, dużą zbieżność i cienką ścianę, pozostaje bowiem zaskakująco lekkim. Każdy z moich znajomych, który miał okazję wziąć ten kij do ręki był zaskoczony jego niewielką masą. Wędka realnie waży 92,9g.

Kij uzbrojono w 9 przelotek od Seaguide’a w tytanowych ramach. Ich dobór i montaż został wykonany bez zarzutu. Na dolniku zastosowano autorski, szkieletowy uchwyt kołowrotka z insertem. Świetna jakość wykonania idzie tu w parze z nowoczesnym i spójnym designem. Galaxy X8 to wędka, która może się bardzo spodobać. Chyba, że ktoś nie lubi grubych dolników…

Kij leży w ręce doskonale. Jest lekki i dobrze wyważony. Ergonomicznie nie ma się tu do czego przyczepić. Wędką można łowić długie godziny bez poczucia dyskomfortu.
Akcję kija producent opisał jako X-Fast. Tradycyjnie wykonałem dla Was zdjęcia ugięć tej wędki. To X-Fast. Może nie z tych najszybszych ale jednak.

TESTY UGIĘCIA:

Realne CW kija szacuję na zakres od okolic 4g do okolic 18-20g. Dołem to blisko deklarowanych 3g. Górą kij ma jednak zapas pozwalający spokojnie przekraczać deklarowane przez producenta 14g. W tym kontekście jak i w kontekście wrażeń użytkowych, moc blanku określona przez producenta na zakres od 4 do 12 funtów, znajduje swoje pełne uzasadnienie.

Jak ten kij pracuje? Cóż… Na moje oko świetnie. Na charakterystykę użytkową tej wędki składa się połączenie szybkiej, wrażliwej i dość finezyjnej, umiarkowanie spolegliwej części szczytowej, z płynnie gnącym się ale jednak bardzo szybkim i obdarzonym dużą mocą w dolniku blankiem. Całość gnie się liniowo i bez przesztywnień. Wędka nieźle ładuje się przy rzutach i miota wabiki na przyjemne odległości. Doskonale sprawuje się również w trakcie holu dobrze pracując pod rybą i trzymając ją pewnie. Kij jest przyjemnie cięty i bardzo czuły. Transmisja drgań stoi tu na bardzo dobrym poziomie, kwalifikując tę wędkę do kategorii kijów „elektrycznych”. Wysokie moduły, duża zbieżność i cienkie ściany robią w tym momencie robotę. Jednocześnie zastosowanie carbonu T1100G sprawia, że nie mamy wrażenia obcowania ze sprzętem kruchym i o „papierowej” ścianie.

Charakterystyki użytkowe tej wędki czynią z niej w sposób naturalny sprzęt dedykowany łowieniu w opadzie. Wszelkie niewielkie przynęty gumowe będą żywiołem, w którym sprawdzi się ona doskonale. W trakcie testów, przez długi czas, miałem okazję pracować tym kijem, animując zestawy drop shot i carolina rig. Muszę stwierdzić, że przy pracy z tego typu zestawami przedłużonymi, Histar Galaxy X8 w opisywanej wersji sprawował mi się doskonale. Świetna ergonomia wędki, w połączeniu z jej szybkością, czułością i dobrą pracą w trakcie holu, sprawiają, że kijem tym łowi się po prostu bardzo przyjemnie i skutecznie. Niewielka masa i świetne wyważenie to podstawa, a tu jest pod tym względem po prostu świetnie. Anemiczne, grudniowe, okoniowe brania z głębokości 12 metrów nie stanowiły w trakcie testów większego problemu. Po godzinach spędzonych z tym kijem nad wodą, jestem też przekonany, że sprawdzi się on równie dobrze przy sandaczowym ultralight’cie.

Cóż mogę dodać w podsumowaniu? Może to, że Histar Galaxy X8 nie jest wędką tanią. Jego normalne ceny oscylują w okolicach tysiąca złotych. Mi jednak udało się go kupić w jednej z promocji w cenie poniżej 600zł. Ta druga cena jest, w mojej opinii, bardzo atrakcyjną w kontekście tego co za nią dostajemy. Materiały, warsztat, design i walory użytkowe są tutaj na bardzo zacnym poziomie, że już o wypasionej, sztywnej tubie, którą w tej cenie otrzymujemy nie wspomnę. Histar to marka, która stara się przebić na rynku wędkami o odważnym design’ie i sensownej konstrukcji i jakości. W tych dążeniach nie wahają się sięgać po agresywne stylizacje i specyficzne autorskie uchwyty kołowrotków, które nadają wielu ich wędkom charakterystyczny wygląd i styl. Część z ich konstruktów to wędki, których design można albo pokochać, albo znienawidzić, bez żadnej opcji po środku. Wydaje się to strategia z jednej strony dość ryzykowna ale może się okazać skuteczna.

Model Galaxy to kij, który po ludzku przypadł mi do gustu. Designersko nowoczesny, choć nie przegięty, nie odstraszył mnie przed jego kupnem i dobrze, bo w testach obronił się użytkowo na całej linii i zaciekawił mnie mocno innymi produktami tej marki. Chyba nie będę miał wyjścia i będę musiał przyjrzeć się bliżej ich portfolio. Ludzie z Histar’a jadą ewidentnie po bandzie, a ja po doświadczeniach z „Galaktyką” zaczynam im po cichu kibicować. Rynek jest dużo ciekawszy, gdy współtworzą go również tacy gracze jak Histar. Testy w toku.

Link do kija na sklepie producenta:

https://s.click.aliexpress.com/e/_c39RSsUt

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Mikado Sky Dream 2,08 5-28g – Krótka ręka…

Topowa seria wędek w portfolio firmy Mikado, czyli Sky Dream, może wpaść w oko. W rozsądnej cenie wędki te oferują nam ciekawą na papierze specyfikację techniczną i potrafią się spodobać przy pierwszych oględzinach. Sam jestem użytkownikiem jednego z okoniowych kijów z tej serii. Z ciekawością również oglądałem inne modele Sky Dream’ów przy okazji targów wędkarskich. Gdy więc trafiła się okazja potestowania wspomnianego w tytule modelu, nie zastanawiałem się ani chwili, zwłaszcza, że wpadł mi on w oko kiedyś na Rybomanii. Dzięki uprzejmości Artura, który jest jego właścicielem, miałem czas dobrze go dla Was sprawdzić. Zainteresowanych moimi spostrzeżeniami zapraszam do lektury.

Na początku muszę się Wam przyznać, że po zakończeniu testów tego kija, tak śpieszyłem się z jego zwrotem do Artura, że zapomniałem zrobić zwyczajową sesję fotograficzną. Połapałem się gdy paczka trafiła już do firmy kurierskiej. Wybaczcie mi więc, że w celu umilenia Wam lektury, zamiast zdjęć wędki, wrzucę tu parę klatek znad wody i rybek, które udało się trafić na Sky Dream’a w trakcie testów.

Sky Dream robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Design kija, użyte podzespoły, masa i wyważenie – to wszystko składa się na atrakcyjny obraz całości. Zacznijmy tradycyjnie od tego z czego i jak to zrobiono.


Blank ma 208cm długości. Zbieżność kija jest dość umiarkowana. Przy przelotce szczytowej, relatywnie wrażliwa część szczytowa ma 1,40mm średnicy. Przy dolniku suwmiarka pokazuje 10,16mm. Całość wedle producenta wykonano z carbonu 46T.

Na przelotkach nie oszczędzano. Sky Dream tej wersji otrzymał 9 topowych przelotek Fuji Torzite. Ich montaż wygląda dobrze. Jeden z ringów zalicza bardzo delikatne odchylenie z linii ale czepianie się do tego uznałbym za grubą przesadę.


Krótki dolnik wykończono szkieletowcem od Fuji z carbonowym insertem. Zwykle uchwyty tego typu nie sprawiają mi problemu. W tym jednak wypadku, przy zastosowanym tutaj układzie, w trakcie długotrwałego łowienia zaczynałem po pewnym czasie odczuwać lekki dyskomfort. Mimo kombinowania, nie byłem w stanie znaleźć optymalnego dla mojej dłoni ułożenia na chwycie. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że wrażenia takie bywają sprawą indywidualną. Być może inni użytkownicy ocenią wygodę chwytu inaczej.

Całość jest lekka. Kij realnie waży 96,1g. To blisko 3g mniej niż deklaruje producent. Dobrze też należy ocenić wyważenie całości. Pod tym względem nie za bardzo jest się do czego przyczepić.

Kij na sucho sprawia wrażenie bardzo szybkiego i ciętego. Zdjęcia ugięć tej wędki jasno pokazują, że kij ten należy zakwalifikować do wędek zahaczających już o kategorię X-Fast.


W trakcie użytkowania kij okazuje się nie tylko bardzo szybki, ale też zadowalająco progresywny. Dość suchy blank tejże wędki dobrze pracuje pod rybami i trzyma je w stopniu lepiej niż zadowalającym. Relatywnie delikatna część szczytowa, spełnia skutecznie rolę sygnalizatora przy łowieniu w opadzie i pozwala na precyzyjną animację przynęt służących do takiego łowienia. Wędka jest przyjemnie cięta i czuła. Transmisja drgań jest tutaj na bardzo przyjemnym poziomie. W trakcie łowienia sprawia to, że niewiele sygnałów jest w stanie ujść naszej uwadze.

TESTY UGIĘCIA:

CW kija opisano na zakres od 5 do 28g. Jak oceniam Sky Dream’a pod tym względem? Na moje oko minimum potrzebne tej wędce, przy relatywnie niegrubej lince to jakieś 6g. Przy 7g robi się już całkiem przyjemnie. Górą okazuje się, że w okolicach górnego zakresu CW kijowi zaczyna brakować mięsa i dynamiki w blanku. Niby da się rzucić te 28g. Można i 30g… Ale moim zdaniem lepiej nie przekraczać okolic 26g, bo powyżej tej wartości kij zaczyna nam powoli nieco słabować jeśli idzie o agresywniejszą animację i zacięcie. Przy okazji tego aspektu działania tej wędki, wychodzi jej dość poważna moim zdaniem słabość.

Cóż nią jest? No jakby to ująć… Ten kij po prostu nie rzuca. To znaczy rzuca, ale osiągane zasięgi rzutowe okazują się mocno rozczarowujące. Delikatny, wrażliwy top wędki, okazuje się zbyt suchy, zbyt mało dynamiczny i nie ładuje przynęt w zadowalający sposób. Dopóki jeszcze łowimy niewielkimi wabikami o skoncentrowanej masie (np. wirującymi ogonami…) przypadłość ta nie jest jeszcze szczególnie dolegliwa. W momencie gdy próbujemy rzucać generującymi większe opory w powietrzu gumami, robi się pod tym względem słabo. To spore zaskoczenie i rozczarowanie.

Mikado Sky Dream w opisywanej wersji to kij z jednej strony dość uniwersalny. Sprawdzi się przy lekkim łowieniu tak sandaczy jak i szczupaków. Niewielkie gumy czy wahadła ogarnie bez problemu. Szarpniemy nim też i woblerami twchingowymi, takimi do okolic 12-12,5cm. W trakcie testów z rozmysłem łowiłem nim też spore okonie, przy użyciu nieco większych wirujących ogonków i cykad. Kij nie tylko dawał radę, ale sprawował mi się przy tym zaskakująco wręcz dobrze.

Z drugiej jednak strony, kiepskie zasięgi rzutowe bywają w przypadku niektórych wabików nieco irytujące. Kija tego użyjemy raczej tylko z łodzi, i raczej tylko na krótsze dystanse. Inaczej się po prostu nie da. W sumie dawno nie trafiła w moje ręce wędka, po testach której miałbym tak mieszane odczucia. Jestem przekonany, że znajdą się zagorzali obrońcy „słuszności” tego kija, w moim przypadku jednak, wątpliwości jest zbyt wiele. Dlatego, mimo wielu pozytywów, osobiście nie widziałbym tej wędki w swojej stajni. Dysponując takim budżetem, poszukałbym czegoś innego.

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Kuying Battle Song doczekał się w końcu wideorecenzji… I dobrze, bo w pełni na nią zasługuje.

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Kyorim Ultina III S732ML 2,21m 5-15g – Zacna kosa…

Zastanawiam się dlaczego dopiero teraz wędka z serii Ultina III od Kyorim’a trafia na moją stronę i kanał? Ta seria ma już kilka lat i jest jedną z najpopularniejszych w portfolio tego producenta. Po testach tego kija mogę z pełną odpowiedzialnością potwierdzić, że popularność ta nie wynika z niczego, tylko ma solidne podstawy. Ale tradycyjnie, zróbmy to na spokojnie i po kolei…

Kyorim Ultina III S732ML

Kij ten trafił do mnie dzięki uprzejmości mojego widza z Litwy Evaldasa. Bardzo Ci dziękuję Evaldas za podesłanie tej wędki. Gesty takie ciągle mnie zaskakują, ale też dają miłe poczucie tego, że to co robię ma jakiś sens. 🙂

Kyorim Ultina III to ładny i bardzo dobrze wykonany kij. Smukły blank o umiarkowanej zbieżności mierzy 2,21m. Na całej długości blanku mamy efektowny krzyżowy oplot. Dość krótki dolnik typu Monocoque uzbrojono w uchwyt kołowrotka Fuji typu VSS i korkowy grip. Charakterystyczne ażurowe pokrętło kołowrotka jest lekkie i wygląda efektownie, choć znajdą się pewnie osoby, które będą na nie narzekać w kwestii ergonomicznej. Ja dość szybko się przyzwyczaiłem (tym bardziej, że jestem użytkownikiem wędki Ultina Bass Game…) i przestałem zwracać na to uwagę.

Wędkę opisano jako ML’kę z wyrzutem od 5 do 15g i mocą blanku od 5 do 10 funtów. Już po pierwszych oględzinach i próbach „na sucho”, dociera do nas, że Ultina w tej wersji, jak to u Kyorim’a bywa, jest opisana jak to u nas mówią „po amerykańsku”, czyli że jest po prostu niedoszacowana. Wnioski z tych oględzin zdają się potwierdzać również pomiary średnic blanku. Przy przelotce szczytowej kij ten ma 1,67mm średnicy. Przy dolniku suwmiarka pokazała równe 10mm.

Kij jest lekki, niemniej nie aspiruje on do miana mistrza wagi piórkowej. Waga elektroniczna pokazuje nam 116,1g (co w zasadzie pokrywa się z deklarowanymi 115g). Wyważenie całości jest dość dobre, choć do ideału nieco brakuje. Krótki dolnik przy tej długości kija ma swoje prawa, niemniej można tą wędką łowić długo i przyjemnie bez poczucia dyskomfortu. Na masę kija wpływ ma na pewno obok uzbrojenia go w Alconite’y (8 sztuk) fakt, że blank ten zdecydowanie nie sprawia wrażenia „papierowego”, co będzie miało swoje wyraźnie pozytywne, użytkowe konsekwencje. Czas chyba na wnioski z użytkowania tej wędki nad wodą.

Po pierwsze, Kyorim deklaruje, że kij ten posiada akcję typu Fast. Ugięcia wędki jasno pokazują, że deklaracje producenta pokrywają się z rzeczywistością.

TESTY UGIĘCIA:

Zdjęcia ugięć jednak nie oddają tego jak dynamicznym konstruktem jest blank Ultiny. Wędka jest szybka, responsywna i diabelnie cięta. Do tego mięsity blank kapitalnie ładuje się przy rzutach i pozwala bez problemu osiągać zdecydowanie ponadprzeciętne dystanse rzutowe jak na tak niedługi patyk. Część szczytowa jest czuła, niemniej nieprzesadnie spolegliwa. W dolniku mamy spory zapas mocy.

Do tego dochodzi bardzo dobra czułość. Kij bez problemu pozwala zachować pełną kontrolę nad zestawem. W dolniku wyczujemy nie tylko najdelikatniejsze brania drapieżników, ale też np. kontakty z łodyżkami podwodnej roślinności w niezbyt szybkim opadzie, gdy plecionka tylko ociera się o nie. Dobre łupnięcie szczupaka czy sandacza idzie nam tutaj dosłownie w pięty. Zapewniam też, że w stwierdzeniu tym nie ma ani odrobiny przesady. 😉

Realne CW kija jest oczywiście wyższe niż deklaruje producent. Kij bez problemów obsługuje wabiki z zakresu od 7 do okolic 32g. Na upartego, przy cienkiej plecionce można zejść ciut niżej. Górą mięsisty blank pozwala nam kij nieco przeciążyć, oczywiście przy zachowaniu odpowiedniej techniki i zdrowego rozsądku.

Wędka ta sprawdzi się kapitalnie przy łowieniu na przynęty miękkie, z naciskiem na łowienie sandaczy. Czułość i ciętość Ultiny robią w tym wypadku doskonałą robotę. Ja osobiście, w trakcie testów łowiłem tym kijem szczupaki na przynęty miękkie. Kij sprawował mi się przy tym również bardzo dobrze. We wprawnych rękach, wędka ta jest dostatecznie progresywna by nie notować niepokojącej ilości spadów. Mniej doświadczeni, przy łowieniu Ultiną mniejszych szczupaków, na płytkiej wodzie i przy słabo wcinających się rybach, mogą jednak zanotować większą ilość straconych ryb w porównaniu do nieco bardziej spolegliwych kijów.

Czy kij ten sprawdzi się przy innych przynętach? Na moje oko tak. W sposób zadowalający ogramy nim błystki wirowe i wahadłowe, czy różne typy woblerów. Niemniej, w mojej opinii, gumy dla tej wędki powinny być raczej naturalnym, pierwszym wyborem.

Kije z serii Ultina III to przykład świetnego blanku zrobionego na carbonach 40T i 36T, o bardzo wysokich walorach użytkowych, oszczędnościowo uzbrojonego by zachować ich cenę na przystępnym poziomie (U Kyorima to dość częste podejście – oni dobrze wiedzą, że blank jest najważniejszy…). Wędki te w przyzwoitych promocjach można kupić za cenę oscylującą w okolicach 450zł. To sprawia, że w mojej opinii Ultina’y to jedne z liderów mojego prywatnego rankingu kijów o najlepszym stosunku jakości do ceny. Wrażenie to potwierdzają również moje kontakty z innymi kijami z tej serii. Jeden z nich, czyli S702M powinien zresztą doczekać się niedługo u mnie pełnego testu. Model S732ML obecnie nie jest dostępny na sklepie producenta. Występuje u dwóch innych sprzedawców – niestety w sporo wyższej cenie. Czy zniknie na dobre z portfolio producenta? Nie wiem. Niemniej, mając odniesienie do testowanego obecnie S702M, jest doskonałym przykładem opisującym sedno kijów z tej serii. Serii zdecydowanie wartej zainteresowania.

Linki do wędek Ultina III na sklepie producenta:

https://s.click.aliexpress.com/e/_oD8r3vZ

https://s.click.aliexpress.com/e/_om4yeHN

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Ultina III i Flexi Fish – całkiem zgrany zestaw… ;-)

Na moim kanale pojawił się film z obłowu gum polskiego kraftowego producenta przynęt czyli Flexi Fish przy użyciu Kyorim’a Ultina III S732ML. Na jeziorze podobno było słabo tego dnia. Rzeczywiście duże szczupaki pyski miały ewidentnie zamknięte, niemniej na ilość kontaktów nie szło narzekać. Zapraszam do oglądania i do pełnego testu Ultiny, który będzie miał swoją premierę w tę niedzielę.

Profil Flexi Fish na FB:

https://www.facebook.com/profile.php?id=61559914545346

Linki do wędek Ultina III na sklepie producenta:

https://s.click.aliexpress.com/e/_oD8r3vZ

https://s.click.aliexpress.com/e/_om4yeHN

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Przysypało, przymroziło, dobry czas na uważne przejrzenie oferty dystrybutorów na 2025…

Zapraszam do oglądania i wymiany uwag. Trochę tego nowego jest… 😉

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Purelure Flight Dance S76MH – Kulawy taniec…

Seria wędek Flight Dance od Purelure to propozycja nieco dłuższych (jak na chińskie standardy) kijów o akcji opisanej jako Fast i Medium Fast. Wędki zyskały sobie opinię mających dobre zasięgi rzutowe i relatywnie czułych. Postanowiłem powiedzieć „Sprawdzam” i czas temu zamówiłem jeden egzemplarz na testy. Teraz mogę Was zaprosić do lektury ich wyników.

PureLure Flight Dance

Flight Dance po wyjęciu z grubego, neoprenowego pokrowca (W którym nie wiedzieć czemu nie zrobiono oddzielnych kieszeni na składy kija…) prezentuje się atrakcyjnie. Krzyżowy oplot na całym blanku, ciekawa kolorystyka, ładnie zrobiony dolnik – to wszystko może się spodobać.

Blank testowanej wędki ma 228cm długości. Wedle producenta wykonano go z carbonów 30T oraz 40T. Zbieżność kija jest umiarkowana, a średnice blanku sugerują sporą moc całości. Przy przelotce szczytowej wędka ma 2,10mm średnicy. Przy dolniku parametr ten wynosi 12,30mm.

Kij w wersji spinningowej uzbrojono w 8 przelotek Fuji z linii Alconite. Rozmiar przelotek wydaje się adekwatny do mocy i przeznaczenia blanku, z wyjątkiem przelotki prowadzącej. w mojej opinii producent spokojnie mógł zdecydować się w tym miejscu na ring nieco większej średnicy. Montaż przelotek na testowanym egzemplarzu wygląda nieźle. Co prawda dwa ringi zaliczają delikatny odskok od linii, ale jest on minimalny. Omotki zrobiono poprawnie.

Dolnik kija jest zaskakująco krótki. Uzbrojono go w uchwyt kołowrotka Fuji VSS i korkowe gripy. Wygląda to ładnie, niemniej niewielka długość całości budzi pewne obawy. Temat ten powróci za moment.

Całość jest lekka. Kij realnie waży 120,4g. Wartość ta minimalnie tylko odbiega od deklarowanych przez producenta 119g.

Jak to działa? Zacznijmy od akcji. Producent deklaruje, że ten model powinien mieć akcję typu Fast. Deklaracje te pokrywają się z rzeczywistością. Kij ten jest mięsistym i dynamicznym, choć niekoniecznie najszybszym Fast’em.

TESTY UGIĘCIA:

Wedle opisu producenta kij powinien obsługiwać wabiki o masie od 10g do 35g. Moc blanku oszacowano na zakres od 6 do 16 funtów. Jak to wygląda w rzeczywistości? Bardzo dobrze… Ten blank potrafi się załadować nawet przy wabikach, których masa jest mniejsza niż deklarowane 10g. Osobiście rzucałem nim jeszcze wabikami ważącymi około 8g i kij dawał radę, chociaż w sposób oczywisty trzeba wziąć pod uwagę, że nie jest to wędka dedykowana łowieniu takim drobiazgiem. Górą kij ten bez problemu obsługuje wabiki o masie przekraczającej 40g. Osobiście sugerowałbym okolice 45g uznać za górną granicę możliwości tego blanku.

Jak wędka ta pracuje? Blank Flight Dance’a w testowanej wersji to dynamiczna i mięsista konstrukcja o nieprzesadnie spolegliwym topie. Charakterystyka jej pracy czyni z niej bardzo sensowny kij szczupakowy o dość uniwersalnej charakterystyce. Bez problemy ogra nam szczupakowe gumy w rozmiarach od 10 do 15cm. Poradzi sobie świetnie z błystkami wirowymi i wahadłowymi. Bez problemu uciągnie średnie i ciut większe woblery typu crank.

Wideorecenzja PureLure Flight Dance

Wędka dobrze ładuje się i zapewnia nam bardzo dobre zasięgi rzutowe. Pod obciążeniem kij bardzo dobrze pracuje i dobrze trzyma ryby, będąc przy tym dostatecznie szybkim by pewnie wcinać ryby przynętami, które bywają w tej dziedzinie problematyczne (jak choćby gumy zbrojone hakami offsetowymi). Użytkową wartość tego konstruktu podnosi dodatkowo bardzo dobra transmisja drgań. Mimo nieprzesadnie spolegliwego topu, czułość tej wędki umożliwia nam bardzo skuteczne łowienie w opadzie. Osobiście, nie widziałbym przeciwwskazań by użyć tej wędki również do łowienia sandaczy na większe przynęty miękkie ze szczególnym uwzględnieniem wód płynących.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby PureLure nie był po raz kolejny sobą i nie zawalił totalnie kwestii ergonomii i wyważenia tej wędki. Ten krótki dolnik, o którym wspomniałem na początku testu, wraca do nas jak bumerang i wali prosto w tył głowy. Bo Flight Dance byłby bardzo przyjemnym budżetowym kijem o sporych możliwościach gdyby nie to, że w pogoni za świetnymi wynikami w tabelkach, producent zapomniał jak istotną kwestią jest poprawne wyważenie wędki i zastosowanie dolnika o długości adekwatnej do masy stosowanych przynęt.

Cóż bowiem z tego, że blank umożliwia nam rzucanie wabikami o masie przekraczającej 40g, skoro krótki dolnik nie daje nam odpowiedniego chwytu przy rzucie i kontroli w trakcie prowadzenia przynęt generujących większe opory. Dodatkowo wędka ta leci na tak zwany ryj w sposób nieprzyzwoity. Dopóki łowimy relatywnie lekko i krótko, można na to przy relatywnie niewielkiej masie i długości kija, przymknąć jeszcze oko. Sytuacja się zmienia diametralnie gdy musimy tym kijem łowić przez wiele godzin wabikami o masie oscylującej w okolicach górnej granicy CW tego kija. Ból nadgarstka, który wcześniej czy później da nam wtedy znać o sobie, dobitnie pokazuje skutki takich zaniedbań. Szkoda. Bardzo szkoda.

PureLure Flight Dance to wędka, którą przy dobrej promocji można kupić w cenie bliskiej 400zł. Za te pieniądze dostajemy kij, który ma sporo zalet, oraz wady, które w moich oczach są niestety dla tej wędki dyskwalifikujące. W konfiguracji proponowanej nam przez producenta, kij ten dedykowałbym tym którzy łowią mało i krótko. Spodobałby się pewnie też zwolennikom teorii, że przykręcanie do źle wyważonej wędki kołowrotków o masie i gabarycie betoniarki rozwiązuje idealnie ten problem (jak też pewnie większość innych problemów trapiących nasz świat…). Wreszcie pozostaje nam trzecia grupa odbiorców, czyli Ci, którzy nie będą widzieli nic zdrożnego w tym, by doważyć ten kij w dolniku i w ten prosty sposób poprawić nieco jego walory użytkowe (Chociaż i 5cm dolnika więcej też przydałoby się… Oj tak…). Tym ostatnim sugeruję wklejenie w kapsel kończący dolnik odważnika o masie około 15g. Będzie lepiej…

Link do wędki na sklepie producenta:

https://s.click.aliexpress.com/e/_DkF64zj

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Tsurinoya (TSU) Agile II S792ML 2,36m 5-18g – Long Range od TSU

Lata temu kupiłem wędkę Tsurinoya Agile. Ślicznie zrobiony, finezyjny kij pod lekkie łowienie, o szybkiej, ale pięknie progresywnej akcji, świetnym wyważeniu i bardzo dobrej czułości. Niedługo potem kij ten wypadł z portfolio tego producenta. Gdy czas temu pojawił się tam model opisany jako Agile II w końcu nie wytrzymałem i kupiłem go. W momencie gdy pierwszy raz wziąłem go w ręce, już wiedziałem, że kij ten poza nazwą, niewiele ma wspólnego ze starym Agile’m. Zaintrygowani odrobinę? To zapraszam do lektury.

TSU Agile II

Przy pierwszym kontakcie od razu do nas dociera jakiemu łowieniu będzie dedykowana ta wędka. To taka sytuacja, gdy patrzymy na nowy model Lamborghini i od razu wiemy, że to ma szybko jeździć. (No może poza LM002… No wiecie…). Tutaj widzimy długi smukły blank uzbrojony w ringi o dużej średnicy. Odpowiedniej długości dolnik. A przy pierwszych próbach wyczuwamy w blanku mięcho i dynamikę. To coś będzie rzucało daleko i służyło do łowienia na słusznych dystansach. Fabryczny opis dedykujący ten kij łowieniu Labraksów wydaje się mieć pierwsze uzasadnienie.

Kij ma 236cm długości. Blank wykonano z carbonów 40T i 30T od firmy Toray. Dolnik kija wzmocniono efektownym krzyżowym oplotem. Zakończony jest on modnym Monocoque’iem, uzbrojony w uchwyt Fuji typu VSS i wyposażony w korkowy grip. Zbieżność kija jest umiarkowana. Przy przelotce szczytowej kij ma 1,60mm średnicy. Przy dolniku wartość ta wynosi 10,85mm.

Wędkę uzbrojono w 10 przelotek Fuji Alconite. Ringi o dużych średnicach osadzono w ramach typu K. Rozmiar przelotek jednoznacznie sugeruje, że do kija trzeba przykręcić młynek słusznych rozmiarów, zaś sama wędka służy do miotania wabików na duże odległości. Montaż wykonano dobrze. Ringi trzymają linię. Lakierowania wykonano schludnie. Całość jest po prostu ładna i estetyczna. Stonowany design zdecydowanie tej wędce służy.

Kij jest relatywnie lekki choć deklarowanych 127g nie osiąga. Waga elektroniczna w tym wypadku pokazuje równe 131g masy.

Jak kij sprawuje się w praktyce? Zacznijmy od akcji. TSU deklaruje, że Agile II to wędka o akcji Fast. Deklaracja ta znajduje potwierdzenie w praktyce. Kij ten jest mięsistym, dość dynamicznym Fast’em o przyjemnych charakterystykach użytkowych.

TESTY UGIĘCIA:

Wyważenie kija jest poprawne. Mogłoby być ciut lepiej, niemniej przy tej długości nie ma poważnych powodów do narzekań. Kij sprawdzałem nad wodą w zestawie z dwoma kołowrotkami. Daiwą BG 2500 i Daiwą Prorex V-LT 4000. W obu przypadkach łowiło się przyjemnie i bezproblemowo. Ergonomia VSS’a nie podlega żadnym zastrzeżeniom.

Jak ta wędka pracuje? Bardzo przyjemnie. Zacznijmy od tego, że kij w optymalnym zakresie CW ładuje się bardzo dobrze i osiąga bardzo dobre zasięgi rzutowe. To co mamy obiecane, to tutaj dostajemy. Wabiki posyłamy na dalekie dystanse bez specjalnego wysiłku i kombinowania. Blank ma przyjemnie czułą część szczytową i progresywnie gnącą się górną partię blanku. W dolniku dostajemy zaś bardzo zadowalający zapas mocy pozwalający w naszych warunkach bez najmniejszego problemu poradzić sobie ze szczupakiem w każdym rozmiarze.

Jak prezentuje się realne CW? Producent deklaruje je na zakres od 5 do 18g. Blank opisany jednak na moc do 14 funtów od razu wydaje nam się wyrastać ponad te deklaracje. Wrażenia te nie są mylne. Bo o ile dołem kij zaczyna już rzucać sensownie wabikami, których masa przekracza 6g (do łowienia w opadzie ciut jeszcze trzeba dorzucić), o tyle górą na spokojnie ogarnia około 30g całkowitej masy przynęty. Co więcej, przy umiejętnym użytkowaniu można ten kij jeszcze przeciążać. Zapas mięsa w blanku pozwala nam na takie manewry i może nieco mylić co do optymalnego zakresu CW tej wędki. W sumie więc, otrzymujemy tu dość szerokie pole możliwości do zagospodarowania.

Wędka ma dość uniwersalną charakterystykę pracy i charakteryzuje się bardzo przyjemną transmisją drgań. Czułość jest tutaj na dobrym poziomie i pozwala na pewną i obarczoną niewielkim jedynie marginesem błędu detekcję brań. W trakcie testów pracował u mnie głównie z niedużymi przynętami gumowymi, ale nie widzę tu żadnych przeciwwskazań by zastosować go do łowienia innymi wabikami. Ogarnie w razie potrzeby błystki wirowe czy wahadłowe, jak też poradzi sobie nieźle z woblerami typu crank.

Wideorecenzja nowego TSU Agile…

W naszych warunkach TSU Agile II będzie bardzo sensownym wyborem przy brzegowym połowie szczupaków i sandaczy. Nieprzesadna jeszcze długość pozwoli również na posługiwaniu się nim na łodzi, np. w trakcie obławiania rozległych łąk podwodnych gdzie zasięg rzutu może wydatnie wpłynąć na poprawę naszych wyników.

Wędka TSU Agile kosztuje zwykle między 400 a 500 złotych. W promocjach jest do wyrwania zdecydowanie poniżej tej dolnej granicy. W tej cenie, przy tych walorach użytkowych, ja tutaj żadnego błędu nie widzę…

Link do wędki na sklepie producenta (i innych sprawdzonych, a teraz mających dobre ceny w promocjach):

https://s.click.aliexpress.com/e/_DlLZJdb

https://s.click.aliexpress.com/e/_DCkliOv

https://s.click.aliexpress.com/e/_DdX4oMd

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning

Kyorim Truncheon TCS-662ML 1.98m 4-16g – Porównanie z wersją L czyli: Znajdź trzy różnice…

Model L z serii Truncheon od Kyorim’a zrobił na mnie świetne wrażenie i stał się jedną z moich ulubionych wędek. Przy kolejnej promocji na kije z tej serii nie powstrzymałem ciekawości i dokupiłem model ML. Przyznam, że nie mogłem się doczekać przyjazdu tej wędki, spodziewając się powtórki z rozrywki w nieco mocniejszym wydaniu. Gdy wreszcie kij dojechał, przeżyłem grube zaskoczenie. Niby interesuję się kijami Kyorim’a od kilku lat, a udało im się podejść mnie srogo. Cóż się wydarzyło? Zainteresowanych zapraszam do lektury.

Kyorim Truncheon TCS-662ML

Gdy nowy Truncheon przyjechał i wyjąłem go wreszcie z pokrowca, po wstępnych oględzinach, musiałem również przynieść model L i położyć je obok siebie. Po próbach przygięć i kilku wymachach musiałem od razu iść po suwmiarkę i wagę. Oba modele wyglądają łudząco podobnie do siebie i podobnie pracują na sucho. Nieuważny obserwator mógłby stwierdzić, że wygladają tak samo. Nie tego się spodziewałem. Czy są tu właściwie zauważalne różnice uzasadniające różnice w opisie CW tych kijów i mocy ich blanków? (3-12g 4-10lb wobec 4-16g 6-12lb)

Bracia bliźniacy?

Po podstawowe informacje techniczne dotyczące opisywanej wędki odsyłam do testu kija w wersji L. Tutaj skupię się na bezpośrednim porównaniu tych dwóch wędek, żeby odnaleźć w nich jakieś różnice.

Topy obu wersji

Kyorim Truncheon TCS-662ML ma identyczną długość i wedle materiałów reklamowych producenta identyczną masę jak model 662L. Oba kije mają tej samej długości dolniki. Oba uzbrojono w 9 przelotek z linii Fuji SiC. Spacing i rozmiary przelotek są identyczne. Rzeczywista sprawdzona masa tego kija wyniosła 108,3g wobec deklarowanych 105g. Kij jest też niecałe 4g cięższy od wersji L.

Kij niecałe 4g cięższy niż wersja L

Gdy w ruch idzie suwmiarka pojawiają się kolejne konstatacje. Średnica blanku przy przelotce szczytowej wynosi 1,6mm. To dokładnie tyle samo ile w modelu L. Niewielka różnica ujawnia się dopiero przy dolniku tego kija. Suwmiarka pokazuje tutaj 9,1mm. To dokładnie 0,3mm więcej niż w modelu L. Różnica w zbieżności jest proporcjonalnie więc niewielka. Czy w sposób zauważalny przełoży się to na charakterystyki użytkowe? A jeśli tak to jaka ta różnica będzie?

Różnica w średnicy dolników wynosi 0,3mm

Zacznijmy od akcji tych kijów. Obie wędki to szybkie blanki. Niemniej na tle bardziej liniowego blanku modelu L, blank ML’ki jest nieco mniej progresywny i dysponuje dolnikiem z odrobinę większym zapasem mocy. Czuły top prezentuje czułość i spolegliwość na poziomie modelu L, ale przy dynamicznym zacięciu ML’ka szybciej uruchamia nieco sztywniejszy kręgosłup, dodając nam odrobinę do siły zacięcia. W sposób naturalny sprawia to, że blank wersji ML okazuje się nieco bardziej specjalizowanym pod przynęty miękkie i łowienie w opadzie.

TESTY UGIĘCIA:

Porównanie ugięć wersji ML i L:

Analogicznie, nieco gorzej kij ten wypadnie w trakcie łowienia przynętami typu crank w rodzaju woblerów, wirówek czy cykad. Różnica nie jest może wielka, ale zauważalna. Czułość obu tych kijów prezentuje identyczny, bardzo wysoki poziom. To pięknie elektryczne kijki, zapewniające nam pełną kontrolę nad naszą przynętą.

Praca kija pod rybą. Na haku szczupak bliski 80cm.

A jak prezentuje się realne CW tego kija? Tutaj jest lekkie zaskoczenie, choć w sumie nie do końca. Dlaczego tak? Bo z jednej strony, w opisie blanku producent sugeruje nam, że ML powinien rzucać trochę więcej niż wersja L. Z drugiej strony jednak, średnica topów obu wersji okazuje się identyczna, co nie do końca uprawdopodabnia tę wersję wydarzeń. W mojej ocenie potencjał rzutowy obu kijów jest dokładnie taki sam. Truncheon w wersji ML ogarnia na komforcie wabiki w zakresie wagowym od okolic 4g do 25g i ani krztyny więcej. Przy okazji dokładnego studiowania parametrów tej wędki odkryłem coś jeszcze…

Dolniki są identyczne

W pewnym momencie coś mnie tknęło. Hmmmm… Ciekawe czy górne składy tych wędek mają identyczną średnicę otworów montażowych? Może są one zamienne? I wiecie co? Sprawdziłem to i w moich egzemplarzach. Okazało się, że mimo tego, że górne składy mają nieco inne charakterystyki pracy, a dolne składy przy samym dolniku różnią się średnicą, połączenia tych składów są identyczne. W przypadku moich egzemplarzy są one stuprocentowo zamienne, co otwiera nam pole do jakichś dodatkowych kombinacji. Ciekawe…

Górne składy są wzajemnie wymienne.

W tym momencie pozostaje nam parę słów podsumowania. Kyorim Truncheon w wersji TCS-662L i TCS-662ML to kije bardzo do siebie podobne, choć użytkowo dzielą je nieduże, ale zauważalne jednak różnice. Przy licznych identycznych, bądź niemalże identycznych parametrach, prezentują się jak dwa świetne, specjalizowane narzędzia z jednego kompletu. Za oba trzeba też zapłacić dokładnie taką samą cenę, która bez żadnych promocji wynosi nieco ponad tysiąc złotych. W promocjach można jednak kupić je sporo taniej, choć w przypadku Kyorim’a trzeba się na takowe promocje naczekać.

Materiał wideo poświęcony temu tematowi na moim kanale wideo

Oba te kije są świetne i to nie podlega dla mnie żadnym wątpliwościom. Zastanawiać się jedynie można, czy posiadanie obu ma sens? Czy jest sens dokupić drugi gdy jeden się już posiada? Dla mnie sprawa jest dyskusyjna. Raczej skłaniam się do wersji, że nie ma to większego sensu, zwłaszcza gdy jesteśmy już posiadaczami nieco bardziej uniwersalnej wersji L. W tym punkcie jednak, każdy powinien sam sobie taką sprawę przemyśleć i udzielić odpowiedzi na pytanie, czy brać L czy ML, czy może oba, czy też może nie potrzebujecie żadnego z nich… Ja tylko dostarczyłem Wam do takich przemyśleń danych. Co z nimi zrobicie to już Wasza sprawa.

Linki do wędki na sklepie fabrycznym Kyorim:

https://s.click.aliexpress.com/e/_DFAUTHp

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę. Każde wsparcie pomaga mi rozwijać tę stronę i kanał tak, by nie zmieniały one swojego niezależnego charakteru. https://buycoffee.to/cykadaspinning