Spodobał Ci się materiał? Postaw kawę Cykadzie… https://buycoffee.to/cykadaspinning
Aktualizacja informacji podanych na stronie i nowe zdjęcia ugięć
Po pierwsze… Jak poinformował mnie w komentarzu jeden z moich czytelników – Paweł, Mikado czas temu zrezygnowało ze stosowania haków BKK w swoich główkach serii Jaws. To oznacza, niestety, że wszystko co zostało przeze mnie napisane w temacie właściwości haków zastosowanych w tych główkach, przestało być aktualne. Cóż… Przy okazji sprawdzi się zamienniki, ale dla mnie, jak to się mówi – czar prysł… Dalszą część tekstu pozostawiam niezmienioną, należy jednak brać pod uwagę, że dotyczy ona produktu, który w opisywanej formie już nie występuje.
Po drugie, na stronie przybyły zdjęcia ugięć, opisywanych wcześniej wędek Kingdom z serii Solo II. Na dniach spodziewajcie się też testu wideo jednej z nich, a w nim między innymi fajnej serii ujęć szczupaków łowionych na wahadłówki w opadzie.
Zestawienie porównawcze testowanych na stronie i kanale trzech, budżetowych kijów okoniowych już na moim YouTube
Spodobał Ci się materiał? Postaw kawę Cykadzie… https://buycoffee.to/cykadaspinning
Zapraszam do oglądania na moim kanale YouTube materiału poświęconego okoniowej wędce Robinson CityLiner Perch Spin 1,98m 2,5-7g.
Spodobał Ci się materiał? Postaw kawę Cykadzie… https://buycoffee.to/cykadaspinning
Robinson CityLiner Perch Spin 1,98m 2,5-7g – Okoniowo-budżetowe zaskoczenie
Po ostatnich dwóch moich „przygodach” z okoniowymi kijami dostępnymi w budżecie ograniczonym do 200zł miałem, mówiąc bardzo delikatnie, lekkie poczucie niedosytu. Niby się przy tym nieźle bawiłem, ale, jakby to ująć?… Do pełnej frajdy było jednak ciut za daleko. Dlatego do testu CityLiner’a od Robinsona podchodziłem bardzo ostrożnie i bez przesadnego entuzjazmu. Co z tego wynikło? Jako, że niemalże rzutem na taśmę, przed końcem sezonu, znalazłem dobre okazje żeby go bardzo solidnie obłowić, teraz mogę się z pełną odpowiedzialnością za własne słowa o nim wypowiedzieć. Zapraszam do lektury.

Kij przyjeżdża do nas w budżetowym, szmatkowym pokrowcu charakterystycznym dla produktów z tej półki cenowej. To nie jest jednak istotne. Istotne jest to, co się w tym pokrowcu kryje, a Robinson, na pierwszy rzut oka, wygląda jak na kij za dwie stówki zaskakująco dobrze. Smukły, cienki, matowy blank o niewielkiej zbieżności (1,25mm średnicy przy przelotce szczytowej i 7,30mm przy dolniku) w dolnej części wzmocniony został krzyżowym oplotem i wygląda po prostu… dobrze. Dość krótki dolnik (Jak dla mnie mógłby być jeszcze o jakieś 3-4cm krótszy… Wiem… Czepiam się…) wykończono pianką EVA bardzo przyzwoitej gęstości i oryginalnym uchwytem kołowrotka od Fuji, a dokładniej modelem VSS.

Blank uzbrojono w 8 noname’owych ringów w ramkach typu K Slim i kolorze gunsmoke. Ringi wyglądają naprawdę OK jak na kij za dwie stówki. Ich montaż ma jednak swoje jasne i trochę ciemniejsze strony. Z jednej (tej ciemniejszej) strony przelotki gubią nieco linię (choć tragedii nie ma). Z drugiej (i to już ta jasna strona), omotki i ich lakierowania zrobiono tu zaskakująco przyzwoicie. Kij nie ocieka w tych miejscach lakierem co nie jest wcale takie oczywiste w wędkach z tej półki budżetowej. Za to też należy mu się duży plus.

Według producenta, blank zrobiono z carbonu o module 70 milionów PSI. Całość wygląda zdecydowanie lepiej niż kosztuje. Stylistyka kija jest przyjemna dla oka. Kij dobrze leży w ręce, jest dobrze wyważony i lekki. Producent deklaruje w katalogu jego masę na 92g. Realnie ten patyk okazuje się prawie 6 gramów lżejszy. Waga elektroniczna pokazała w jego przypadku 86,2g masy, a to już bardzo przyzwoity wynik.

I trudno się tutaj właściwie na tym etapie do czegoś przyczepić. W mojej opinii jedynie model wybranego na uzbrojenie uchwytu kołowrotka jest nie do końca najlepszym rozwiązaniem dla tego typu kija ale… do tego tematu wrócę później. Teraz przejdźmy do kwestii najistotniejszej. Jak Robinson CityLiner Perch Spin działa w praktyce?

Blank tej wędki, tak na sucho, jak i w praktycznym użytkowaniu, okazuje się dość delikatnym ale i zarazem dynamicznym medium-fastem. Z jednej strony nie leje nam się on przesadnie i pozwala pewnie wcinać ryby. Z drugiej strony pod niewielkimi już okoniami wędka ta wchodzi w głębsze ugięcia i kapitalnie trzyma zapięte za przysłowiową skórkę ryby.

CW kija zostało przez producenta opisane całkiem nieźle. Przy cieniutkich plecionkach łowiłem tym kijem skutecznie już najmniejszymi jaskółkami na niewielkich główeczkach, których całkowita masa schodziła do 2,2g. Górą można go delikatnie przeciążać. Okolice 9g to według mnie jakieś rozsądne maksimum. Do tego wszystkiego blank pozytywnie zaskakuje czułością. Jak na kij za dwie stówy i to w dodatku o niezbyt szybkiej akcji, jest pod tym względem bardzo dobrze. Powiem nawet, że zaskakująco dobrze… (Tak, wiem, powtarzam się…)
TESTY UGIĘCIA:




Do czego ten kij się nadaje najlepiej? Robinson CityLiner Perch Spin w wersji 2,5-7g to bardzo udany, budżetowy kij do lekkiego i niezbyt głębokiego łowienia okoni. Sprawi się on nam przede wszystkim bardzo dobrze przy łowieniu na lekkie jaskółki i inne niewielkie gumy w toni. To jest zdecydowanie jego żywioł, w którym pokazuje pełnię posiadanych zalet. Podobnie dobrze ogarnie on nam klasyczne okoniowe żelastwo w typie niewielkich wirówek i cykad. Przy jigowaniu sprawi nam się nieźle, pod warunkiem, że nie będziemy łowić zbyt głęboko i ciężko. Bowiem gdy tylko lekko przekroczymy granice jego możliwości w tej dziedzinie, bardzo szybko odczujemy potrzebę zastosowania szybszego kija, z mocniejszym kręgosłupem. Charakterystyka tego blanku nie zostawi nas bezbronnymi nawet wtedy, gdy będzie potrzeba połowić na niewielkie popperki, czy najmniejsze okoniowe twitch’e. W sposób oczywisty kij ten nie jest do tego stworzony, ale awaryjnie te lżejsze spośród nich jakoś uciągnie i poprowadzi.

Testowany Robinson CityLiner Perch Spin w opisywanej wersji okazał się dla mnie na koniec sezonu bardzo miłym testowym zaskoczeniem. Dla kogoś szukającego delikatnego patyka do uganiania się za letnimi okoniami w toni wodnej i mającego silne parcie na budżet, ta wędka to naprawdę sensowny wybór. Gdyby tak jeszcze skrócić mu o te trzy-cztery centymetry dolnik i może zamienić uchwyt typu VSS na uchwyt szkieletowy, który byłby i lżejszy, i zapewnił odrobinę lepszy kontakt dłoni wędkarza z blankiem … Ale nic. Wiem. Czepiam się. I bez tego mojego kombinowania to w sumie bardzo sensowny patyk.
Spodobał Ci się materiał? Postaw kawę Cykadzie… https://buycoffee.to/cykadaspinning
Materiał o kijach Mistrall Lexus Ultra Spin wrzucony na mój kanał YouTube.
Spodobał Ci się materiał? Postaw kawę Cykadzie… https://buycoffee.to/cykadaspinning
Mistrall Lexus Ultra Spin 1,80m 0,5-6g i 1,95m 1-7g – Dr Jekyll i Mr Hyde…
Pierwszy z wymienionych w tytule kijów użytkowałem kawał czasu (jakieś dwa sezony na pewno) i sprzedałem w zeszłym roku. Drugi nabyłem niedawno, w celu zrobienia testu, i ciągle jest w moim posiadaniu. Muszę przyznać, że już dawno, żadnemu z dystrybutorów sprzętu, nie udało się zafundować mi takiej porcji konsternacji, jak zrobił to Mistrall tym drugim kijem. Myślałem, że nie tak łatwo mnie zaskoczyć, a tu proszę – Da się! Zainteresowanych przyczynami mojej konfuzji, czy tymi konkretnymi wyrobami Mistrall’a zapraszam do lektury… 😉

Seria wędek Lexus Ultra Spin to lekkie i nowocześnie wyglądające, budżetowe kije z oferty Mistrall’a. Na wstępie tego tekstu omówię w sposób skrócony, najlżejszy model z tej serii kijów, z którym miałem do czynienia jako pierwszym. W tym miejscu zwracam tylko uwagę, że w opisie tym będę bazować na zapamiętanych przeze mnie doświadczeniach związanych z jego eksploatacją, która miała miejsce już czas temu. Kija już nie mam, więc nie jestem w stanie zweryfikować w tej chwili takich danych jak jego realna waga, średnice blanku czy wykonać zdjęcia krzywych ugięcia. Wszystkie te szczegóły znajdziecie zaś w części poświęconej mocniejszemu z Lexus’ów.

Mistrall Lexus Ultra Spin 1,80m 0,5-6g, to kij który spodobał mi się od pierwszego kontaktu. Delikatny, finezyjny blank tej taniej wędki, był jednocześnie zaskakująco szybki jak na taką witeczkę. Całość była bardzo lekka (55g według danych z katalogu, realnie nie wiem), świetnie leżała w dłoni i jak na swoją półkę cenową całkiem dobrze wyglądała. Wędka ta była też całkiem dobrze opisana jeśli idzie o jej parametry wyrzutowe. Kij górą ogarniał jeszcze okolice 7g całkowitej masy przynęty. Dołem schodziłem nim poniżej 2g. Szybki, finezyjny blank pozwalał skutecznie łowić tym kijem, przy pomocy szerokiego asortymentu wabików. Wędka świetnie radziła sobie z lekkimi jaskółkami w toni i okoniowym żelastwem w typie niewielkich cykad, wirówek i wirujących ogonków. Całkiem dobrze się tym lekko jigowało. Bez problemu łowiłem tym też na najlżejsze okoniowe twitche i najmniejsze popperki. W cenie jaką wtedy musiałem za nią zapłacić (a było to coś kole śmiesznych 170zł) kijek ten był bardzo przyjemny użytkowo i zaskakująco uniwersalny.

Żeby nie zrobiło się za słodko, muszę wspomnieć o dwóch głównych wadach tego kija, które ujawniły się w trakcie jego eksploatacji. Po pierwsze, czułość tego blanku nie była powalająca. Tragedii może tam nie było, niemniej w trakcie jego użytkowania miałem w tej kwestii wyraźny niedosyt.
Po drugie, mój egzemplarz zaliczył wstydliwą awarię – rozlazł się uchwyt kołowrotka (klon SKSS), a dokładnie puścił jego montaż do blanku. Kij był jeszcze na gwarancji, więc mogłem go spokojnie odesłać do serwisu. Nie byłbym chyba jednak sobą, gdybym nie machnął na to ręką i nie postanowił sam sobie tego zreperować. No i się zaczęło… Możecie sobie tylko wyobrazić moją minę gdy spod luźnego uchwytu mozolnie wydłubywałem szarą, tekturową taśmę i coś co przypominało rodzaj kleju na gorąco zmieszanego z piachem, na które to jakiś rzeźnik zamontował tenże uchwyt. Tak to jest z tym budżetowym sprzętem – jak masz pecha, to trafiasz na coś, !@$&!!&#$!, takiego… Dla rzetelnego jednak oddania ogólnego obrazu jakości wykonania tych wędek, muszę dodać, że dwóch moich klubowych kolegów również intensywnie używało tego modelu Lexusa i u żadnego z nich nie doszło do takiej sytuacji.
EDYCJA: U dwóch kolegów rozlazło się w identyczny sposób. Wygląda to na wadę seryjną.

A teraz, skoro już poznaliśmy niepozbawionego wad, ale jednak pozytywnego Dr Jekyll’a, czas by na scenę wkroczył mroczny Mr Hyde… Oto Mistrall Lexus Ultra Spin 1,95m 1-7g. Zacznijmy od rysopisu podejrzanego…
Blank tego kija wedle niektórych materiałów dostępnych w sieci wykonano z Carbonu 24T. Uzbrojony został dołem w klon uchwytu szkieletowego typu SKSS. Krótki, poręczny dolnik wykończono gripami z pianki EVA, akceptowalnej jakości. Na całej długości blanku producent zamontował 9 niewielkich przelotek w ramkach typu K Slim (na samym szczycie mamy już typowe, maleńkie micro-ringi). Przelotki jak na „no name’y” wyglądają nieźle i zamontowano je „na gęsto” (jak na tak tanią wędkę jest na bogato z ilością ringów), niemniej sam montaż jakościowo wpasowuje się w budżetową średnią. Ringi nie trzymają linii (choć tragedii nie ma), a i lakieru na omotkach tutaj zdecydowanie nie pożałowano – można to było zrobić lepiej. Składy kija łączą się spigotem, a całość na pierwszy rzut oka, jak na kij z tej półki cenowej wygląda nieźle.

Blank swoją konstrukcją (jak na sugerowanego nam w opisie kija Ultralight’a) od razu jednak może wzbudzać podejrzenia co do rzetelności producenckiego opisu. Przy przelotce szczytowej mamy tu solidne 1,5mm średnicy. Przy dolniku zaś równie solidne 8,8mm. Jak na kijek opisany na zakres CW od 1 do 7g, wygląda to zdecydowanie zbyt solidnie. Do tego top wędki na sucho sprawia wrażenie mało spolegliwego i finezyjnego. Podejrzany obraz całości dopełnia nam rzeczywista waga kija. Wedle producenta powinno być 76g. Realnie jest 87,7g. Prawie 12g więcej co daje nam masę realną wyższą prawie o 15% od deklarowanej. Oczywiście, te niecałe 88g to nie jest jakaś tragedia, a jak się za chwilę okaże, w świetle rzeczywistych parametrów kija to waga wręcz bardzo niska, niemniej trzeba dystrybutorowi wytknąć ten „chiński chłyt matenkingowy”. Tak się robić nie powinno.

Jak też ten Lexus sprawuje się w praktyce? Nim wziąłem go w obroty, przez jakiś czas miała okazję bawić się nim moja kochana żona. Po jakiejś godzinie łowienia, gdy zapytałem ją co sądzi o tym Mistrall’u usłyszałem w odpowiedzi: „Sztywna, głucha pała. To się nie nadaje na okonie”. I wiecie co? Magda, w swojej bardzo krótkiej ocenie, z rzeczywistością się zasadniczo nie rozminęła. Niemniej postaram się tę ocenę nieco rozbudować i wskazać tutaj kilka niuansów i szczegółów.

Po pierwsze, blank sprawia wrażenie dość szybkiego. Wrażenie to nieco na wyrost zwiększa nam sztywna, nieco „pałowata” część szczytowa o ograniczonej czułości. W rzeczywistości, pod nieco większym obciążeniem (choćby w postaci wymiarowego szczupaka), blank, który pod okołowymiarowymi okoniami niezbyt chętnie wchodził w głębsze ugięcia, nagle zaczyna się nam ochoczo giąć i pracować.
Po drugie, realny ciężar wyrzutowy tej wędki ma się tak do sugerowanego przez producenta CW, jak realne wskaźniki inflacji do prognoz prezesa NBP. „Ultralajcik” który miał chodzić w zakresie rzutowym od 1 do 7g, realnie zaczyna się nam ruszać dopiero po przekroczeniu 4g całkowitej masy wabika, a najlepiej gdy są to okolice 5g. Na upartego można próbować schodzić tu niżej, niemniej ograniczona transmisja drgań i ta „pałowata” szczytówka skutecznie gaszą zapał do takich prób. No bo niby można, tylko po co się męczyć? Górą ten „ultralajcik” ,miota bez stęknięcia wabikami ważącymi po 22-23g. Jak się uważa, można rzucać jeszcze ciut więcej.
TESTY UGIĘĆ:





Po trzecie, to się nie nadaje na okonie. Do jigowania jest zbyt głuche. Do jaskółek za mocne. Ogarnie nam za to temat większych okoniowych wirówek, cykad 5g, czy woblerków do twitchingu i popperów. Jeśli już bawić się tym w jakieś okoniowe gumy, to niech to będzie przynajmniej 3 cale plus 4g i wtedy robi się już akceptowalnie (pod warunkiem że nie próbujemy łowić głębiej!). Realnie może się nam ten kij sprawdzić nieźle jako lekki uniwersał do amatorskiego, płytkiego dłubania niewielkich szczupaków i przy okazji okoni. Spokojnie obsłuży nam mniejsze szczupakowe gumy, błystki wahadłowe, niewielkie twitche, czy przynęty w typie mniejszych szczupakowych wirówek i cykad. Wędka ma dość mocy i szybkości by pewnie wcinać ryby i jest dość progresywna by potem dobrze je trzymać. Przy większych okazach trzeba brać pod uwagę, że zapas mocy w dolniku jest tutaj mniejszy, niż początkowo może się wydawać.

Nie ukrywam, że wędka ta na początku zrobiła na mnie bardzo słabe wrażenie. Niemniej, gdy tylko przyzwyczaiłem się do pewnych jej ograniczeń i przestałem zmuszać ją do rzeczy, do których się ona totalnie nie nadaje, łowienie tym bardzo lekkim, poręcznym patykiem zaczęło mi nawet dostarczać nieco przyjemności. Jest wysoce prawdopodobne, że dla kogoś, kto do tej pory łowił wędkami za „stówkę”, ten Mistrall może się wydać pewnie całkiem fajnym sprzętem. Ja jednak zachowam daleko idącą powściągliwość i nie posunę się tutaj do zbyt wielu pochwał. W przeciwieństwie do kija w wersji 0,5-6g, którego wspominam generalnie dobrze, Mistrall Lexus Ultra Spin 1-7g to wędka, która w realnym użytkowaniu mocno jednak rozczarowuje. Jej mankamenty widoczne są doskonale gdy porówna się ją do delikatniejszego modelu w serii. Poczynając od mylącego, wziętego chyba z czapki opisu parametrów, przez nieco rozczarowującą akcję, aż po mocno ograniczoną czułość blanku, szału tutaj pod żadnym względem nie ma. Kij może się podobać pod względem designu, jest w sumie lekki i poręczny, ale użytkowo zawodzi. O ile najlżejszy Lexus był, być może nie najwyższych lotów, ale jednak okoniową szpadą, o tyle ten kij to taki pałasz z taniego sklepu z pamiątkami. Niby wygląda, niby to broń biała, ale jak się ktoś trochę zna i weźmie owe cudo do ręki, to mina od razu rzednie, bo coś, co miało kłuć i ciąć, okazuje się tanią ozdobą na ścianę. We wprawnych rękach jakąś robotę to zrobi, tylko, raz jeszcze – Po co się męczyć?

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę… https://buycoffee.to/cykadaspinning/
Test Kyorim Carza II S632L na moim kanale YouTube
Zapraszam do oglądania testu wideo tej świetnej wędki. Uśmiecham się o lajki, subskrypcje, komentarze i rozsyłanie materiału do krewnych i znajomych (niekoniecznie królika… 😉 )
Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę… https://buycoffee.to/cykadaspinning/
Zdjęcia krzywych ugięć dodane do testu Kyorim Carza II S632L
Wdairen Fishing Spiral Worm – Mały, wielki śmierdziuszek…
Ktokolwiek miał do czynienia ze Spanky Worm’em od Lucky John’a, po ujrzeniu tej przynęty w ofercie chińskiej marki Wdairen, może odczuć lekką ekscytację. Podobieństwo raczej przypadkowe nie jest… Kwestia tylko, czy produkt oferowany przez Wdairen, równie dobrze działa? Zainteresowani? To zapraszam do lektury.

Sam Spanky Worm reklamowany jest jako przynęta na pstrągi. Tu się przyznam. Ni diabła na pstrągach jej nie wypróbowywałem. Może dlatego, że generalnie o pstrągowaniu mam pojęcie nikłe i nie będę udawał, że tak nie jest, i wypisywał jakieś głupoty (Krótkiej przygody na Trout Area, nie uznaję jako jakiegokolwiek doświadczenia.). Natomiast, gdyby kiedyś trafiła się okazja wyjechania na takie łowienie z ogarniętym fachowcem, na pewno chętnie bym tego spróbował. Lubię uczyć się nowych rzeczy i kolekcjonować doświadczenia.

Natomiast jeśli idzie o kwestię Drop Shota, to temat ten od jakiegoś czasu już ogarniam i przynęta ta zawsze i nierozerwalnie będzie mi się właśnie z okoniowym drop shot’owaniem kojarzyć. Od dnia gdy podpatrzyłem u kolegi na zestawie drop szot’owym takiego właśnie robala, którym to zresztą kolega spuścił mi tego dnia srogi, drop shot’owy omłot, wiedziałem, że się z tym niepozornym, śmierdzącym, silikonowym robaczkiem zaprzyjaźnię. I tak też się stało.

Worm od Wdairen przybywa do nas zapakowany w tanie torebeczki strunowe bez żadnych napisów. Ewidentnie zdaje się, że przyjeżdża toto do sklepów wysyłkowych w opakowaniu zbiorczym typu wiadro i przed wysyłką pakowane jest w odpowiedniej ilości w te małe woreczki. Dla wędkarzy przyzwyczajonych do tego, że markowa przynęta musi być zapakowana w wypasione blistry, słoiczki czy obrandowane na bogato torby, widok ten może być niezłym zaskoczeniem, tudzież wywołać spory dysonans poznawczy.

Sam produkt wygląda łudząco podobnie do robala od LJ. Te same kształty żebrowanego, delikatnego korpusu. Ten sam ogonek zakończony kuleczką. Produkt Wdairen mierzy 6cm długości i choć wygląda bardzo delikatnie, to tragedii z jego wytrzymałością nie ma. Silikon jest miękki, niemniej zaskakująco też wytrzymały. Nieźle trzyma się haczyka i nie daje się łatwo urywać podskubującym go za ogonek małym okonkom. Do tego pływa wręcz, w atraktorze o bardzo intensywnym zapachu, zbliżonym do tego, stosowanego w niektórych przynętach LJ. W zasadzie, nie musiałem otwierać paczki, po tym gdy do mnie dotarła, by zgadnąć co jest w środku. Smrodek poradził sobie świetnie i z tymi torebeczkami, i z kopertą bąbelkową, w której do mnie przyjechał. Z daleko już było czuć, że orzeł, znaczy się, Worm od Wdairen wylądował. Zajeżdża toto bowiem całkiem srogo… 😉

Robal ten produkowany jest w siedmiu wersjach kolorystycznych. Może szału pod tym względem nie ma, ale idzie wybrać spośród nich bardzo dobre opcje na różne łowiska i dni. Brakuje mi tu odrobinę jakichś zgniłych zieleni i brązów, czy herbaty z pieprzem, ale to co jest, nie jest złe. Delikatna konstrukcja przynęty, wymaga od nas przy zbrojeniu, stosowania delikatnych haczyków z cienkiego drutu. Opisywane przeze mnie wcześniej haki Daiwa Bassers Worm Hook SS FFN, nadają się do tego idealnie.

Gdy zaś przynętę odpowiednio uzbroimy i poprowadzimy, robi ona robotę aż miło. Robaki te są bardzo skuteczne. Nie wiem jak pstrągi, ale okonie za nimi po prostu przepadają i z upodobaniem zasysają je do swoich pysków. Fishing Spiral Worm od Wdairen to po prostu świetna przynęta drop shot’owa, oferowana za rewelacyjną moim zdaniem cenę. Bez promocji, nawet przy obecnej słabej złotówce, za paczkę 10 przynęt, trzeba zapłacić nieco ponad 3 złote. Jak dla mnie bomba. Nie mam pytań. Tej jesieni, te robale jeszcze się u mnie napracują… 🙂

Link do tego Worm’a na sklepie Wdairen:
https://s.click.aliexpress.com/e/_DetbZ3z
Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę… https://buycoffee.to/cykadaspinning/