PureLure Sharpen S652L-XF 1,95m 3,5-17g – Mocniejszy niż myślisz.

Test jednego Sharpen’a ze stajni chińskiego producenta PureLure już za nami. Kij z tej serii wypadł w nim tak dobrze (a w kontekście ceny wręcz świetnie…), że postanowiłem sprawdzić inne wędki z tej serii. Przed Wami najlżejszy kij z tej serii w wersji XF. Zapraszam do lektury, bo kij ten, w mojej opinii, jest również wart zainteresowania.

PureLure Sharpen S652L-XF

O szczegółach wykonania wędek z tej serii możecie przeczytać w teście modelu M:

Mówiąc ogólnie, mamy tu to samo. Carbony M40JB i T1100G. Krzyżowy oplot, przelotki Fuji „O” w ramkach typu K (8 sztuk) i autorski uchwyt kołowrotka. Wędka mierzy 195cm długości i realnie waży 92g (2,6 grama mniej niż deklaruje producent). Rzeczywiste średnice blanku różnią się nieco od producenckich deklaracji. Przy przelotce szczytowej kij ma 1,4mm średnicy (deklarowane 1,35mm). Przy dolniku blank ma średnicę 10,2mm (deklarowane 11,63mm). Zbieżność blanku jest umiarkowana, co w zestawieniu z użytymi materiałami i zastosowanym oplotem może już pewne rzeczy sugerować. Ale po kolei…

Masa nieco niższa od deklarowanej…

Ergonomia – Jak to leży?

W tej kwestii Sharpen S652L-XF wypada bardzo podobnie do modelu M. Uchwyt kołowrotka jest ten sam. Wyważenie kija jest dobre, a sama wędka bardzo lekka (zwłaszcza w kontekście realnej mocy jej blanku). Można tym patykiem łowić z dużą przyjemnością.

Dolnik i uchwyt kołowrotka…

Realny ciężar wyrzutowy – Jest moc…

Wędka zaskakuje w tym punkcie w dwójnasób. Po pierwsze dołem spodziewałem się tu nieco delikatniejszego, bardziej spolegliwego topu. Tymczasem otrzymujemy tu mięsistą i dość dynamiczną część szczytową, o mocniejszym kręgosłupie niż mogłoby się wydawać. Kijem realnie można spokojnie rzutowo zejść poniżej 5g całkowitej masy wabika, niemniej nie oznacza to, że nada on się w tych zakresach pod typowy opad na najmniejsze przynęty gumowe. Opadowo zabawę możemy na komforcie zaczynać od okolic 7g całkowitej masy przynęty. W tych okolicach top kija zapewnia nam już kontrolę nad zestawem. Górą kij ten ma zaskakująco duży zapas mocy i dynamiki. Przekłada się to na realne góne CW dużo większe niż deklarowane 17g. W czasie testów nad wodą kij ogarniał mi bezproblemowo wabiki twarde i miękkie, których waga dochodziła do okolic 30g. Czy to np. Cannibal 12,5cm z główką 10g i dozbrojką, czy ważący 30g jerk, kij dawał jeszcze radę, choć wydawał się zbliżać do granic swoich możliwości. Podsumowując, kij ma realnie bardzo szeroki zakres realnego CW, które jest generalnie wyższe niż możnaby się spodziewać.

Fuji „O”

Akcja – X-Fast czy nie?

Nie. Kij jest szybkim, dynamicznym, zaskakująco mięsistym fastem o bardzo przyjemnym, progresywnym ugięciu. Wędka dobrze wcina, i świetnie trzyma ryby w trakcie holu. Ogólna charakterystyka pracy tego blanku jest podobna do tej, znanej nam już z modelu M. Jest to kij o dość uniwersalnym charakterze, zdatny do animowania wielu rodzajów wabików. Do tego, zapas mocy w blanku pozwala zmierzyć się z naprawdę dużymi rybami. Ten kij potrafi wiele wytrzymać.

TESTY UGIĘCIA:

Czułość – Kopie to prądem, czy nie kopie?

Wędka jest czuła. Patrząc w kontekście jej niskiej ceny, można tę czułość określić nawet mianem bardzo dobrej. Łowiąc nią nie miałem w tej kwestii żadnych zastrzeżeń, choć oczywiście zdecydowanie nie jest to najbardziej elektryczny kij jaki miałem w ręku. Nie ten blank i nie ten budżet. Ale uwierzcie mi – patyk może się pod tym względem bardzo spodobać.

Połączenie składów

Wartość użytkowa – Do czego toto się nadaje?

PureLure Sharpen S652L-XF w naszych warunkach jest, moim zdaniem, bardzo ciekawą opcją na lekko-średni kij szczupakowy. Wędka bez najmniejszego problemu ogarnia w zasadzie wszystkie wabiki szczupakowe, jakie mogą nam przyjść do głowy w tych zakresach wagowych. Gumy w przedziale wielkościowym od 8 do 12,5cm? Tak. Wirówki i cykady w szczupakowych rozmiarach i wagomiarach? Bez problemu. Woblery twitchingowe do okolic 11-11,5cm? Daje radę. Jerki od najmniejszych do takich w okolicach 30g? Jak najbardziej tak. Ten mięsisty, szybki, dynamiczny i progresywny blank poradzi sobie z tym wszystkim bardzo dobrze. Jeżeli jednak ktoś zastanawiając się nad tym kijem szukał patyka na okonia „na ciężko” czy lekkiego sandaczyka, to ja sugeruję rozejrzeć się za czymś innym. Nie dlatego, że Sharpen sobie z tym totalnie nie poradzi. Jakoś sobie poradzi. Ale są na rynku wędki, które te tematy ogarną po prostu dużo lepiej. Koniec i kropka.

Forsowny hol „Czegoś”…

Bardzo forsowny. Kij zgięty do dolnika. „Coś” nie odpuszcza i jedzie jak parowóz…

„Coś” (na zdjęciu na pierwszym planie) okazało się podczepionym karpikiem. Sharpen to mocna wędka…

Pozostaje nam kwestia ceny i kilka słów podsumowania. Wędka normalnie kosztuje na fabrycznym sklepie producenta około 360zł. Tradycyjnie jednak PureLure, przy okazji licznych akcji promocyjnych, drastycznie obniża ceny swoich wędek. Przy pomyślnych wiatrach można ją wtedy wyrwać za niewiele więcej niż 200zł. W tej cenie dostajemy bardzo sensowny blank zbudowany z użyciem bardzo dobrych carbonów, w tym M40JB i T1100G. Do tego są przelotki Fuji i ogólnie przyzwoite materiały i dobra jakość wykonania. Całość jest bardzo lekka, dobrze wyważona, dobrze wygląda, a działa jeszcze lepiej.

Film o Sharpen’ie. Na nim zobaczycie, między innymi, jak kij pracował pod „karpikiem”

W tej półce cenowej, nie tak łatwo znaleźć dla tego patyka jakąś sensowną alternatywę. W zasadzie, do każdego, który przychodzi mi do głowy jako lepsza opcja, trzeba sporo dopłacić. W kategorii średnio-lekki szczupak do 250zł, na ten moment, nie widzę dla tego patyka konkurencji. Ale obiecuję, że jak taką znajdę, to wszystkich Was o tym nie omieszkam poinformować. A tymczasem, życzę Wam wszystkim kochani, wszystkiego dobrego i silnych, okazowych ryb w maju. 🙂

Link do wędki na sklepie fabrycznym PureLure:

https://s.click.aliexpress.com/e/_DmyvOf5

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę… https://buycoffee.to/cykadaspinning

Cykada o cykadach, czyli anatomia żelastwa…

Na cykady łowię od lat. Nie jestem w stanie powiedzieć ile mam cykad, ale jest ich tyle, że skutecznie zniechęca mnie to do podjęcia się trudu ich policzenia. Przerabiałem różne modele, różnych producentów, poczynając od polskiego rękodzieła, przez szeroko znane marki, a na wynalazkach z Aliexpress kończąc. W tym teście opiszę Wam trzy moje ulubione modele, które ewidentnie zdominowały moje cykadowe „pudełeczko”. Postaram się też zarysować Wam techniki łowienia, które sprawdzają mi się na moich łowiskach. Zapraszam do lektury.

Cykady… Niepozorne żelastwo, które potrafi bardzo zaskoczyć sceptyków…

Żeby nie przedłużać i nie silić się na budowanie sztucznego napięcia, oświadczam od razu, że wszystkie trzy moje ulubione modele cykad, to produkty, znanej pewnie większości wędkarzy, polskiej firmy Spinmad. W mojej opinii jakość tych przynęt, ich skuteczność i wreszcie stosunek tych cech do ich ceny jest najlepszą znaną mi propozycją na rynku. Nim skupię się na poszczególnych modelach, wskażę największe plusy wspólne dla wszystkich cykad od Spinmad’a, które sprawiają, że tak je sobie cenię.

Wycinek mojej kolekcji, który oceniam jako najskuteczniejszy

Po pierwsze, jakość użytych materiałów i wykonania… Cykady tego producenta, produkowane są z mocnej i co ważne sprężystej, a przez to odpornej na odkształcenia blachy, co w przypadku przynęt innych producentów wcale nie jest takie oczywiste. Powłoki malarskie są dobrej jakości i trwałe, same malowania zaś są atrakcyjne i skuteczne. Generalnie cykady te to sprzęt trudny do zajeżdżenia.

Mocna i sprężysta blacha robi u Spinmadów robotę. Te cykady nie wyginają się. Jakość powłok malarskich jest bardzo dobra. Żyją długo.

Po drugie, zbrojenie… Zastosowane przez producenta kotwiczki są same w sobie akceptowalnej jakości. Kiedyś były gorsze. Aktualnie montowane są całkiem niezłe. Z całą pewnością natomiast są one doskonale dobrane rozmiarowo i w przeciwieństwie do najpopularniejszych konkurentów, nawet niewielkie modele Spinmad’ów zbrojone są w zestaw dwóch kotwic. W mojej opinii  daje im to większą „chwytność”. Puste pobicia zdarzają się rzadko. Co do zbrojenia cykad, mam też swoją opinię, na temat „fachowców”, którzy radzą zakładać przednią, podwójną kotwiczkę odwrotnie niż robi to producent, czyli grotami do dołu (co ma rzekomo zwiększyć ich chwytność). Otóż w mojej opinii producent zdecydowanie lepiej wie co robi niż rzeczeni „fachowcy”. Prowadzona cykada nie przemieszcza się w wodzie w pozycji poziomej, ale pochylona do przodu często pod kątem nawet okolic 60 stopni. Dodajmy do tego fakt, że wodne drapieżniki przeważnie atakują swoje ofiary od dołu i powinno zacząć nam świtać. Dla tych, którym nie zaświtało, podam statystykę. Średnio osiem, na dziesięć złowionych przeze mnie na cykady okoni, zapięta jest nie za tylną ale właśnie za przednią, podwójną kotwiczkę, która wbita jest w górną szczękę ryby. Odwracanie jej nie ma za wiele sensu…

Kiedyś Spinmad stosował gorsze kotwice. Czas temu się poprawiły. Trzeba na bieżąco pilnować ich ostrości, zwłaszcza gdy łowimy na bardziej spolegliwe kije. W żadnym wypadku nie zalecam odwracania przedniej, podwójnej kotwiczki, co sugerują niektórzy. Producent dobrze wie co robi, montując je w taki sposób.

Po trzecie akcja/strojenie… Kształt, wyważenie i umiejscowienie otworów służących do podczepienia cykad Spinmad’a daje relatywnie duże możliwości regulacyjne. W zależności od wyboru punktu zaczepienia, akcja cykad, czyli przede wszystkim amplituda ich drgań, zmienia się bardzo istotnie. Ta sama przynęta może pracować albo bardzo drobno, albo bardzo szeroko i agresywnie. Nie każdy produkt konkurencji zapewnia możliwości tak dużej zmiany parametrów pracy przynęty.

Po czwarte cena… Spinmad wycenia swoje produkty bardzo rozsądnie. Tańsze produkty nie dorównują ich jakości i skuteczności. Droższe przeważnie również nie… Takie moje zdanie.

Trzy punkty podczepienia w uniwersalnej „Dziewiątce”. Im bliżej „ogona” cykady, tym pracuje ona szerzej i można ją wolniej równo prowadzić, lub zawiesić w wolniejszym nurcie wody. Im bliżej „pyska” tym drobniej pracuje i wymaga szybszego zwijania linki.

Trzy podstawowe modele cykad, których używam najczęściej to 5-ciogramowy model Amazonka,  9-ciogramowy model Hart i 2,5 gramowa Uklejka. Każdy z tych modeli posiadam w wielu kolorach co częstokroć procentuje. Mimo tego, że mam swoje typy pierwszego wyboru, to co jakiś czas okazuje się, że na łowisku najlepiej danego dnia gra kolor, który przez większość roku leży w pudle. Każdego z tych modeli używam w określonych okolicznościach, w których moim zdaniem sprawują się one najlepiej. Omówię je poniżej.

Mój „żelazny” zestaw. Mam ich sporo więcej w różnych modelach i kolorach. Te tutaj to podstawa.

Spinmad Amazonka to pięciogramowa cykada (waga ważonych egzemplarzy oscyluje od 5,1 do 5,8g), będąca moim pierwszym i podstawowym wyborem przy łowieniu na cykady okoni. Jej wielkość i waga jest optymalna do łowienia tych ryb raczej na niewielkich i średnich głębokościach i umożliwia obsłużenie tej przynęty zdecydowaną większością okoniowych kijów. W zależności od aktywności ryb i okoliczności używam tej cykady na kilka głównych sposobów, niemniej zwykle zaczynam od zaczepienia cykady na ostatnim otworze montażowym zapewniającym najszerszą pracę. Dopiero przy dłuższym braku efektów sprawdzam skuteczność innych opcji.

Waga poszczególnych egzemplarzy ma spore wahania, niemniej, w mojej opinii, nie wpływa to znacząco na ich skuteczność.

– W przypadku ryb aktywnie żerujących w powierzchniowych warstwach wody na ławicach drobnicy, często sprawdza się bardzo szybkie, agresywne prowadzenie przynęty przy powierzchni, na obrzeżach ławicy, albo nieco dalej od niej. Zaraz po wpadnięciu jej do wody zaczynam bardzo szybkie kilkusekundowe zwijanie, po czym następuje pół-jednosekundowa pauza i ponownie szybki odjazd. Mocne i pewne uderzenia zwykle następują w krótkim momencie zatrzymania przynęty w toni wodnej. Taka samotna, rozpaczliwie próbująca wrócić do ławicy, przerażona rybka, stanowi dla czających się dookoła garbów, trudną do odparcia pokusę.

– Gdy to nie działa, szukam ryb w toni, prowadząc je skokami raz głębiej, raz płycej, zaczynając od górnych warstw wody i stopniowo obławiając je głębiej. Próbuję różnego tempa prowadzenia i dłuższych czy krótszych momentów opadu.

Amazonka – totalny, okoniowy, pięciogramowy „must have”…

– O ile dno nie jest pokryte roślinnością, można próbować je opukiwać cykadą, próbując typowego podbicia i opadu. Brania w takich okolicznościach następują wkrótce po poderwaniu przynęty z dna, albo w momencie opadu.

– Czasami najskuteczniejsze okazuje się jednostajne zwijanie przynęty prowadzonej w pół wody lub w pobliżu dna, na skraju roślinności czy nad kantami górek podwodnych lub na rantach spadów przy brzegu. Łowienie cykadami to ciągłe eksperymentowanie, dużo bardziej skomplikowane niż się wielu wydaje.

Lotne, trwałe, dające szerokie możliwości prowadzenia. W wielu sytuacjach diabelnie skuteczne.

Spinmad Uklejka to 2,5 gramowa (realna waga oscyluje od 2,5 do 3,0g), maleńka cykada, która ma u mnie kilka zastosowań.

Te 2,5 grama w opisie to chyba tylko tak orientacyjnie… Nic nie szkodzi. Dalej lecą i ciut głębiej pracują w nurcie. Świetna przynęta na klenie i jazie.

Po pierwsze, może służyć, jako awaryjne rozwiązanie na okonie, gdy te z jakichś powodów szukają mniejszych ofiar niż Amazonka. Czasami zdarza się, że to maleństwo pasuje im bardziej.

Dobra opcja na klenie…

Po drugie, cykada ta to bardzo skuteczna przynęta na rzeczne klenie i jazie. Dobrze pracuje ściągana w różny sposób względem prądu wody, i co najważniejsze, przy stosunkowo niedużym uciągu  dobrze pracuje też na przytrzymaniu. To pozwala skutecznie obławiać nią różnego rodzaju dołki i rynny, w których możemy ją zatrzymać na dłuższy czas, dając leniwej rybie więcej czasu na podjęcie decyzji o ataku.

I jazie…

Po trzecie, Uklejka to cykada, w którą regularnie biją wzdręgi, płocie i inne mniej spinningowe gatunki. Miłośnikom ultralekkiego nękania białorybu polecam wypróbowanie tej przynęty na swoich łowiskach.

Doskonałe, łowne kolory. Kotwiczki ostre ale i delikatne. Hol grubej kluchy trzeba prowadzić z wyczuciem.

Spinmad Hart to 9-ciogramowa cykada (realnie zważone mieszczą się w przedziale od 9,0 do 9,7g), którą z pełnym rozmysłem mimo niewielkich rozmiarów stosuję jako przynętę na szczupaki. Ustawiona na najszerszej pracy służy mi do obławiania trzy-czterometrowych blatów i łąk podwodnych, na których spodziewam się tych drapieżników. Prowadzona niezbyt szybko, jednostajnie, bądź łagodnymi skokami, regularnie prowokuje do ataków szczupaki w każdym rozmiarze. Dodatkową premią w takich miejscach są oczywiście spore okoniowe przyłowy, dla których dziewiątka stanowi również atrakcyjny cel.  

Jako, że Harty pracują u mnie regularnie jako przynęty szczupakowe, dbam o to by były uzbrojone w odpowiednio mocne kotwiczki.

Mimo, że cykady nie są łatwymi przynętami do łowienia nimi w roślinności wodnej (poprzez swoją dużą „czepliwość” i szybki opad) czasami łowienie nimi w takich miejscach potrafi odczarować martwą z pozoru wodę. Zdarzało mi się, że szczupaki ignorujące całkowicie inne przynęty, w podrzucane cykady waliły pewnie i zdecydowanie. Niemniej jest to łowienie wymagające. Przynęty trzeba prowadzić szybko i tak manewrować wysoko podniesioną szczytówką, by kluczyć pośród widocznej roślinności minimalizując ilość nieuchronnych zaczepów. Cóż, wielokrotnie zdarzało mi się, że takie kombinowanie, okraszone niestety regularnym ściąganiem zielska z haków wraz z towarzyszącym temu charakterystycznym „spinningowym słownictwem”,  po prostu się z wędkarskiego punktu widzenia opłacało. Łowienie to, jakby nie było frustrujące i upierdliwe, przekładało się na wyniki, a o to przecież summa summarum w tym wszystkim chodzi.

Czasami, gdy szczupaki w zielsku nie chcą tknąć ni gumy, ni jerka, w cykady walą jak wściekłe. To żmudne łowienie, ale czasami daje efekty.

Hart wreszcie,  to przynęta, która pozwala nam też łowić okonie na większych głębokościach i na wodach płynących o większym uciągu niż umożliwia nam to lżejsza Amazonka. Sama technika połowu pozostaje wtedy jednak podobna jak przy zastosowaniu jej mniejszej i lżejszej odpowiedniczki.

Okonie i Firetiger’y są bardzo skuteczne latem…

Jakie wędziska sprawdzają się przy łowieniu cykadami? Nie są to przynęty szczególnie wymagające pod tym względem. Osobiście unikam jednak do takich zastosowań kijów o bardzo szybkiej akcji, ze szczególnym uwzględnieniem wklejanek. Przynęty prowadzone skokami na takich wędkach nie pracują moim zdaniem optymalnie, a ryby mają tendencje do odbijania się od przynęt. Optymalne są dopasowane pod względem obsługiwanego CW  tubulary o akcji fast lub medium-fast o progresywnych, mięsistych blankach. Przy płytkim łowieniu w toni wodnej na najlżejsze modele cykad, świetnie robią robotę też paraboliczne kije w typie rozmaitego rodzaju trout’ów, niemniej pod jednym warunkiem – kotwice założone w naszych przynętach muszą być bezwzględnie ostre. W wypadku gdy przy takim łowieniu powtarzać będą nam się częste spady, należy na wstępie sprawdzić ostrość haków bo w większości przypadków to właśnie jej brak, będzie odpowiedzialny za taką sytuację.

Te przynęty nie wymagają bardzo specjalizowanych zestawów. Większość fastów lub medium-fastów będzie odpowiednia. Do tego odporny na splątania przypon – najlepiej fluorocarbon albo tytan.

Niezależnie od tego, na które modele cykad się zdecydujecie, posiadają one pewne wspólne wady i zalety.

Do mrocznej strony łowienia cykadami bez wątpienia należą ich skłonności do plątania się przy rzucie. Mało, które przynęty są tak wrażliwe na słabą, niechlujną technikę rzutową jak one. Rzuty wykonywane szybko, niedbale, bez wymaganej płynności, regularnie prowadzą do zaplątania się przynęty i wzrostu poziomu frustracji wędkarza. Dlatego nadmierny pośpiech przy obławianiu wody cykadą jest mocno niewskazany. Z tym też wiąże się potrzeba stosowania odpornych na splątania materiałów przyponowych. Fluorocarbon i tytan są jak najbardziej wskazane. Popularny i tani wolfram będzie natomiast, bez dwóch zdań, wyborem po prostu fatalnym.

Duża „chwytliwość” cykad przekłada się niestety na to, że ilość holowanego na grotach kotwic zielska jest spora. W wielu miejscach nie da się po prostu skutecznie i z przyjemnością na nie łowić. Czasami by zbytnio nie podnosić sobie ciśnienia lepiej odpuścić i zmienić przynętę na coś mniej „kolczastego”.

Zalet dużo. Wady też są ale można z nimi żyć.

Przy tych nielicznych wadach, cykady mają kilka kapitalnych zalet, dla których warto się w nie wyposażyć. Obok zalet użytkowych takich jak łowność czy trwałość  i szerokiego spektrum spinningowych możliwości, które nam one dają, a które opisałem wcześniej, to dodatkowo przynęty bardzo lotne, które pozwalają nam szybko spenetrować duże połacie wody o różnej głębokości, i które wabią wiele gatunków drapieżników. Wielokrotnie okazywały się one dla mnie przynętami dnia, ratując sytuację punktową na zawodach i wędkarski honor. Osobiście, nie wyobrażam sobie mojego arsenału spinningowego bez cykad, a wchodząc do sklepu wędkarskiego muszę omijać stojaki na których wiszą, bo jeżeli do takiego już podejdę, to zawsze jakoś tak się dzieje, że wypatrzę na nim coś, co okazuje się być mi koniecznie i bezdyskusyjnie potrzebne do kolekcji… Tak… Wiem… To choroba… Do tego, wydaje mi się, że chyba nieuleczalna… Muszę z tym żyć… 😉

Ile by ich nie miał, zawsze by się jeszcze jakaś przydała. Tylko gdzie i jak te kolczaste cuda trzymać? 😉

Spodobał Ci się materiał? Możesz wesprzeć moją skromną osobę, stawiając mi wirtualną kawę… https://buycoffee.to/cykadaspinning/